REKLAMA

PROCEK: Werbalizm czy praktyka

09:00, 24.09.2017 | #InowrocławZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj
Zdjęcie ilustracyjne, Depositphotos

Czas biegnie szybko. Jest to jedna z prawd niezmiennych, na które nie mamy wpływu. Pierwszego września tego roku uświadomiłem sobie, że w mojej kochanej „Jedenastce” pracuję już dwadzieścia pięć lat.

Rozpocząłem pracę zgodnie z jednym z kierunków, które ukończyłem, czyli zostałem nauczycielem techniki. Myślę, że po długich latach aktywności, nabyłem prawo do własnych refleksji i przemyśleń na tematy związane ze szkołą i wykonywanym przeze mnie zawodem. Nadszedł czas podsumowań. Chcę więc w dzisiejszym felietonie przedstawić moją opinię i poglądy na temat lekcji zwanej techniką.

Odkąd sięgam pamięcią, przedmiot ten wielokrotnie zmieniał nazwę. Niektórzy pamiętają go jako prace ręczne, inni jako zajęcia praktyczno-techniczne lub technikę, a obecnie nosi nazwę „zajęcia techniczne”.

Gdy rozpoczynałem pracę nauczyciela w ośmioklasowej szkole podstawowej, prace ręczne były prowadzone od początku edukacji dziecka. w klasach I-III uczniowie wyrabiali manualną sprawność, a w IV-VIII poznawali cztery obszary istotne dla zrozumienia techniki: informację techniczną, materiałoznawstwo, technologię obróbki materiałów, urządzenia techniczne. Od klasy czwartej do ósmej zajęcia odbywały się na dwóch godzinach tygodniowo z podziałem na grupy chłopców i dziewcząt. Program zajęć technicznych dotyczył też kształcenia umiejętności z zakresu organizacji i bezpieczeństwa pracy, ponadto zawierał elementy orientacji zawodowej. Założenia były takie, by ten przedmiot był fundamentem wychowania poprzez pracę. Każdy doskonale pamięta, dwugodzinne lekcje, podczas których budowano karmniki dla ptaków, wykonywano etykiety do kluczy, przyszywano guziki, cerowano, kucharzono bądź też budowano proste obwody elektryczne i elektroniczne. Można więc stwierdzić, że ten przedmiot tuż po przemianach ustrojowych (rozpocząłem pracę w 1992 roku) przeżywał rozkwit.

Od początku lat dziewięćdziesiątych jednak ilość godzin zajęć technicznych cały czas spadała. Zrezygnowano z podziału na grupy w klasach. Ostatecznie, przed reformą oświaty z 2017 przywracającą ośmioletnie szkoły podstawowe, była jedna godzina w klasie IV,V i VI oraz dwie godziny w czasie trzyletniego cyklu gimnazjów. Obecnie, w ramach reformy jeszcze bardziej ograniczono ilość godzin tego przedmiotu. Technika jest w klasie IV, V i VI po jednej godzinie, natomiast w VII i VIII zlikwidowana została całkowicie.

Myślę, że hasło "koniec werbalizmu - czas na praktykę", w szkole podstawowej ma już bardzo małą siłę wyrazu. Z punktu widzenia nauczyciela techniki, trudno jest metodycznie przeprowadzić dobre, praktyczne zajęcia na jednej godzinie lekcyjnej. Część wstępna zajęć praktycznych to przygotowanie narzędzi, omówienie dokumentacji technicznej, omówienie celu lekcji. Część kończąca to sprzątanie stanowisk pracy, podsumowanie i ocena. Łatwo więc zauważyć, że w czasie 45 minut trudno, a nawet niemożliwe jest, aby lekcja była dobrze przeprowadzona. Na część praktyczną pozostaje zbyt mało czasu. Tymczasem dzieci i młodzież, szczególnie podczas tych zajęć, powinny być uczone dokładnej pracy bez pośpiechu. Jeżeli technika musi pozostać w takim wymiarze czasowym jak obecnie, to moim zdaniem w klasie IV niech zostanie do realizacji na jednej godzinie bezpieczeństwo ruchu drogowego, natomiast w następnych klasach rozsądniejszym wyjściem byłoby zgrupowanie w blok, np. dwóch godzin tygodniowo w klasie VI. Można by wtedy realizować zajęcia praktyczne zgodne ze sztuką techniczną. Oczywiście, nawet nie śmiem marzyć o powrocie do systemu, który obowiązywał na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia!

W całym moim wywodzie najistotniejsze jest pytanie: Dlaczego ten przedmiot od czasów przemian przeżywa systematyczny regres? Być może niebawem przeżyje kolejny? Według mnie dzieje się tak, ponieważ niedostatecznie doceniane są umiejętności praktyczne w cyklu nauki. Eksponowana jest wiedza teoretyczna. Tymczasem między werbalizmem a praktyką musi występować równowaga. Jak młody człowiek w szkole podstawowej może określić, jaką szkołę związaną z techniką chciałby wybrać? Obecnie ma bardzo małe możliwości sprawdzenia, zweryfikowania swoich umiejętności w praktyce. Dlaczego nadal brniemy w teorię niepopartą praktyką? Nie wiem! Przecież opowiadanie o technice, to nie to samo, co wprawa w wykonywaniu prac technicznych!

(#InowrocławZawszeNaCzasie)

Radny Rady Powiatu Inowrocławskiego, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 11 w Inowrocławiu, pasjonat sportu, działacz społeczny.

Henryk Procek
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

Marcinek32Marcinek32

4 2

Fajny lekki bez jadu. Akurat na weekend.
Dzięki Heniu za felieton :) 23:12, 24.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

NICKNICK

6 1

Dobry tekst 08:55, 25.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PawikPawik

8 4

Dobrze, że Procek coś wrzucił do poczytania, bo od tekstów Browińskiego i Szeligi rzygać się już chce. 09:32, 25.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Sławomir Szeliga Sławomir Szeliga

1 2

Lokomotiv bywa pomocny... 17:28, 25.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ONAONA

1 0

brawo 09:35, 27.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

józiajózia

2 1

publikujcie więcej takich felietonów! 13:22, 28.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

InesInes

1 0

Heniu nie chwalisz się 07:57, 29.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone | 2017