Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Kamień filozoficzny przy Staszica

10:00, 01.06.2018 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Patrząc na kościół pw. św. Mikołaja od zachodniej strony, w prawym dolnym rogu kadru zawsze pojawia się – niczym metafizyczne logo – znak nieskończoności. Przekątna w takim ujęciu rozciągnięta jest między krzyżem na świątyni a … uroborosem. O nim będzie mowa.

W Boże Ciało wierni zakreślają pętle wokół kościołów – sankcjonują parafialną ojczyznę płatkami kwiatów, tupotem i rozmowami. Splatają śpiewy, dłonie, obrządek przedchrześcijański z polskokatolickim. Tymczasem z punktu widzenia obserwatora będącego na zewnątrz koła magicznych procesji widać symbole, które bocznymi strumieniami skromnie drenują kulturowymi kodami podglebie starej fosy.

Wąż połykający własny ogon być może pojawił się przed kościołem jako wynik ogólnopolskiego pleneru rzeźbiarskiego zorganizowanego w Inowrocławiu w 1979 roku. Warto podkreślić, że akcja ta zgromadziła wielu wybitnych rzeźbiarzy, w tym m.in. utalentowaną Krystynę Panasik. Mała przestrzenna rzeźba (jednocześnie fontanna) stoi tuż przed dawnym murem średniowiecznego miasta. Fakt ten nadbudowuje i tak bardzo bogatą symbolikę uroborosa.

[ZT]9208[/ZT]

Motyw ten funkcjonuje już w starożytnej kulturze Egiptu, pojawia się też w antycznej Grecji, w mitologii skandynawskiej, tożsamy jest z mitem o Saturnie pożerającym własne dzieci. Stał się też jednym z najbardziej znanych symboli monistycznej i hermetycznej alchemii, stanowi znak kamienia filozoficznego. Jego forma zapętla się w geometrycznej sferze – jednocześnie wąż kontroluje powstające w powietrznej kuli przesilenia, w poczuciu doskonałej celowości uspokaja nieskoordynowane ruchy ogona – historii. To ucieleśnione w kamiennym kodzie: pęd, cykl, harmonia, dynamika, nieskończony ruch pełen napięć i wewnętrznej integralności zarazem. Interpretowany był często jako symbol jedności i organiczności przyrody, kosmicznego obiegu materii, samoodradzającej się władzy natury. W niektórych wersjach w centrum skręconego węża znajdował się napis "Jedno we wszystkim”.

Podczas gdy uczniowie w szkołach poznają grecką kosmogonię, w której Kronos pożera własne dzieci – z inowrocławskiej gadziej paszczy ściskającej własny ogon wypływa woda. Znaki kultur wirują przy ul. Staszica w chwilach, gdy autobus MPK przystaje właśnie w swoim codziennym kursie, a wierni wychodzą – od około siedmiuset lat – przez portal świątyni. To punktowe zawirowanie przestrzeni przed kościołem od około pół wieku wpisuje się w miejską semiotykę. Inowrocławski uroboros wypluwa wodę w miejscu dawnej fosy okalającej stare miasto. Wplątał się w wewnętrzny obieg lokalnej ikonosfery. Zasila nurt wyobraźni.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

MalaMiMalaMi

0 1

Ciekawy tekst 22:48, 02.06.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone