Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Sztućce? Palcami też można jeść

10:37, 13.08.2018 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Świat człowieka to świat kultury. Jej ignorowanie, deprecjonowanie, niewspomaganie lub profanowanie (chociażby poprzez usprawiedliwianie obecności kiczu) jest działaniem przeciwko temu, co w człowieku najcenniejsze.

Na nasycone negatywną intencją pytanie: „A po co mi znajomość kultury?”, równie niewyszukanie można by odpowiedzieć pytaniem: „A po co znać zasady posługiwania się sztućcami”? Palcami też można jeść. Bez historii, tradycji i tekstów kultury da się przeżyć.

Prowokacja we wstępie jest zamierzona. I powinno być jej znacznie więcej w czasach, gdy chyba kryzys przeżywają nauki humanistyczne. Niestety przekłada się to często na praktyki wakacyjne. Podróże wielokroć mają dziś wymiar ludyczny, ich celem jest zaspokojenie chwilowej potrzeby rozrywki; dla wielu dzieci polor ważności odwiedzanego miejsca blaknie, gdy nie wspomoże się go hasłem „atrakcja”. A tymczasem w centrum słowa „z-wiedza-ć” coraz głębiej zapada się rzeczownik „wiedza”. Jej wrogiem jest szybkość. Czas poświęcony na przeczytanie tablicy informacyjnej, zyskuje towarzystwo przymiotnika „stracony” - lepiej czas sprofanować niż „poświęcić”. A refleksja na temat źródeł naukowych – w tłoku: barw, basów rozrywających karoserię, zatłuszczonego powietrza szybkich restauracji, fotograficznych formalin preparujących życie– zakrawa na wytwór umysłu szalonego.

Szczególnie trudnym wyzwaniem może być namysł nad – jak pisał Herbert - „stworzeniem doskonałym” - kamieniem. Jego „oko spokojne bardzo jasne” z zaprzeczeniem patrzy na korowody nagłości i technologiczne przedłużenia rozedrganych zmysłów. Kujawy wprost naznaczone zostały kamieniem – symbolem: głazami będącymi monolitami kultowymi, miejscami ofiarnymi, wyznacznikami granic (również tych metafizycznych – sacrum-profanum), ołtarzami rytualnymi, czy w końcu sepulkralnymi miejscami pamięci. I – co intrygujące – to jedyne zmysłowo uchwytne ślady przeszłości, z którymi miał bezpośredni kontakt zarówno bardzo daleki przodek jak i współczesny mieszkaniec Kujaw. Jako punkt zetknięcia przeszłości i współczesności obrosły te szczególne kamienie nie tylko mchem. Mają w istocie naturę palimpsestową – kolejne pokolenia przypisywały im inne, określone funkcje.

[ZT]9829[/ZT]

Czym były trzy tajemnicze głazy leżące przed świątynią w Strzelnie? Oczywiste jest, że legenda związana ze świętym Wojciechem to chwytliwa turystycznie fikcja – głaz wykorzystywany w rytuałach pogańskich, z kamiennym spokojem przyjął nowe interpretacje. Kto wyrył symbol solarny (swastykę) na tajemniczym kamieniu na Ostrówku, tuż za przeprawą promową w Złotowie? Czy to miejsce wyznaczone zostało przez nieznanych mieszkańców potężnej słowiańskiej warowni w Mietlicy? Może Gopło było odpowiednikiem Styksu, a kamień na wyspie po drugiej stronie miał funkcje obrzędowe? Spokoju nie daje również solarny symbol wbity w kolegiatę kruszwicką. Tuż przy Smyrni, w ciemnym gąszczu parku w Kruszy Zamkowej – jak dwaj strażnicy – czuwają duże głazy: jak bogatej w archeologiczne rewelacje strzegą ziemi, dobrze wiemy. Pilnują również otoczonego innymi głazami (odsłoniętymi jedynie jesienią i zimą) kurhanu, który być może był później wykorzystany jako gródek-strażnica. Chyba najbardziej tajemniczą – kamiennie uformowaną – historię skrywają megality w Wietrzychowicach tuż za Izbicą Kujawską. Wiek tych molochów – grobowców – pięć i pół tysiąca lat!– każe turyście na chwilę zastygnąć kamiennej w pokorze. Co ciekawe i niezrozumiałe jednocześnie – „kujawskim piramidom” (w tamtejszych lasach jest ich więcej) – które śmiało konkurują przecież ze znanym Stonehenge (nie ma w tym żadnej przesady) – na ogół towarzyszą spokój i samotność. Nie ma tu żadnego gwaru, a parking (około pół kilometra od zabytku) jest prawie zawsze pusty... Kamieniobicie ciszy.

Wspomniany Herbert pisał, że „kamień niczego nie płoszy nie budzi pożądania”. Kamienny szlak wokół Inowrocławia (a i w mieście sporo monolitów pamięci) może wydawać się zbyt zastygły, zbyt anachroniczny – ogromnie daleki jest przecież od kolorowego i tętniącego atrakcjami żywiołu wakacji. Jednocześnie docieranie do sensu zaanektowanej przez historię „patra genitrix” (skały macierzystej) jest czynnością ogromnie angażującą wyobraźnię. Gdyby ktoś zechciał poglębić temat od strony naukowej godną polecenia książką jest publikacja bydgoskiego profesora Jacka Woźnego – „Archeologia kamieni symbolicznych”. Zawsze można też wyruszyć rowerem, aby dotknąć najstarszej historii. Kamienie nie uciekną. Jeśli zaś zostaną zlekceważone – można poczuć ich wyrzut.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

CzytelniczkaCzytelniczka

1 0

Z zaciekawieniem czytam wszystkie teksty Pana Łukasza. Niektóre są dla mnie za ciężkie i nie całkiem przejrzyste. Nawet jeśli nie złapię głównego przekazu, to jednak zawsze pozostaje jakaś refleksja. Podziwiam za erudycję i lekkie pióro. Czekam na kolejne felietony. Pozdrawiam 13:41, 13.08.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone