Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: O szachach w muzeum

09:40, 21.02.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Siedzi ta królewska para...

 

 

Magiczną ścisłością promieniują formy:

wszechzbrojna królowa, homerycka wieża,

król ostatni w szyku, skoczek lotna bestia,

goniec skośny oraz napastliwe piony.(...)

Na Wschodzie owa wojna zapłonęła,

której widownią dziś jest cała ziemia.

Jorge Louis Borges, Szachy

 

Tę figurka szachową pozostawił olbrzym: głaz narzutowy w Solankach - skulony nieśmiertelnie pomnik przyrody. Przykułby uwagę Bolesława Prusa tym, co organicznie rozgrywa się na kamiennej powierzchni. Bo w wyobraźni genialnego warszawiaka społeczeństwa mchów, stemple porostów i brakteaty pleśni szukałyby analogii w lądach i społeczeństwach na Ziemi. Takie paralele budował pisarz w "Pleśni świata". Siłę i majestat głazu może mieć jednak zwykła figurka szachowa.

Prawdziwe i pierwsze mapy miasta rozkłada dopiero noc. Terapeutyczne łączenie gwiazd-kropek tworzy model ludzkich przestrzeni, zmultiplikowaną szachownicę-kłącze dla głazów ciał niebieskich. Czasem miasto podświadomie próbuje odbić w negatywie kosmiczne rozstrzygnięcia - na alei Kopernika heliocentryczna figura (słońce jak król i ziemia - królowa) dopełniają się na orbicie ulicy Narutowicza geoidą hełmu kościoła garnizonowego - planety olbrzyma zatrzymanej w pędzie i w masie, gońca wrzuconego chwilowo w formę ścian. Duże podkosmiczne szkice miejskie nie uwzględniają jednak przedmiotów, szczególnie małych. Drobne detale wylatują przez oka sieci i wpadają w grząską ziemię, próchnicę historii, humus pozostałości. Odrywają się od modelowych dziejów i jak meteoryt ryją w ziemi.

Dwie figurki szachowe sprzed prawie ośmiuset lat jak strzałki piorunowe zatopiły się w ulicę Orłowską, zdradzając jednocześnie kosmos średniowiecza. Wybitnie prostopadły.

Urokowi szachowej symboliki ulegli m.in. Kochanowski, Borges i Bergman. Dlaczego? W tym miejscu można by otworzyć długi esej, ale wystarczy powiedzieć, że powód to zredukowanie ciężaru problemów świata do małej planszy i wpisanie definicji człowieczeństwa w pojemną figurę kwadratów. Ponadto historia szachów jest barwnie wielokulturowa.

Fascynujące jest, ile treści (z kategorii najważniejszych) można pomieścić w małych szachowych figurach. Jak czarna dziura zasysają rzeczywistość, rozpętują wir interpretacji w jestestwie z kamienia, drewna czy poroża. Na szachownicy budują model świata kątów prostych, czyli świata człowieka, świata cywilizacji, szczególnie feudalnej, średniowiecznej. Tworzą paradygmat czterech pór roku, księżycowego cyklu, a przede wszystkim archetypów, symulacji charakterów. Gdy stoją w pojedynkę – nic nie znaczą. Nabywają mocy w strategii grupy, zyskują role, określone reguły, indywidualizowane prawa. W efekcie walki grupowej nawet zwykły pionek może stać się bohaterem. Powodzenie na przestrzeni wykreślonych strategii życia zależy od dwóch czynników – od respektowania ram narzuconego danej figurze konwenansu (reguł wykreślonego przeznaczeniem ruchu) oraz od niewidzialnego poruszyciela – Gracza.

W Muzeum im. Jana Kasprowicza uruchomiono właśnie wystawę poświęconą dwóm figurom szachowym (z lat 30-tych XIII w.), które zostały znalezione w roku dwutysięcznym przy ul. Orłowskiej, 850 metrów od szachownicy kamiennej północnej ściany kościoła NMP. Cięciwy miasta rozciągnięte są między detalem-przedmiotem a ideą społeczną – szachy dowodzą tego wyjątkowo przekonująco. Prawdopodobne, że figurki pozostały tu po pobycie czeskiego króla Ottokara II (blisko szachów znaleziono również brakteat morawski i denar Bernarda III). Czekając na dogodną sposobność przeprawy przez Wisłę w okolicach Torunia, świta królewska zabawiła w Inowrocławiu. I co ciekawe – ślady obecności Czechów znaleziono na terenie dzisiejszego Starego Miasta.

Przestrzeń ta (okolice ul. Orłowskiej-Młyńskiej-Stare Miasto) to dla badaczy dziejów Inowrocławia wciąż terra incognita. A przecież jest niesłychanie ważna – Inowrocław był pierwszym miastem na Kujawach (co ciekawie uzasadnił Adam Kosecki w pachnącej jeszcze drukiem książce "Miasta kujawskie w średniowieczu"). Początkowym miejskim nerwem Inowrocławia było właśnie przedmieście określane jako Stare Miasto - ta nazwa funkcjonowała już w średniowieczu (w 1263 roku) i brzmiała antiqua civitas. Wiadomo, że sakralnym rdzeniem osady był kościół NMP. W następnych wiekach przestrzeń zyskała nawet rynek – mały trójkątny plac u zbiegu ulic Młyńskiej i Starego Miasta, określany jako Kozi Rynek. Pierwsze inowrocławskie centrum wielokrotnie poddawane było próbie ognia. Pierwszym niszczycielem był zapewne Świętopełek – od niedawna uważa się, że obecne centrum miasta przy ul. Królowej Jadwigi powstało po spaleniu osady przy romańskiej świątyni, a nie przed tym wandalicznym aktem. Potem szwedzkie jęzory ognia (ok. 1668 r. ) na przestrzał przeniknęły antiqua civitas.

Wracając do szachów – pomimo burzliwych wydarzeń, które zmieniały status Starego Miasta - to właśnie tam zaszyła się historia pozornie nieważnych figurek. Średniowieczny gracz nie przypuszczał, że będą one rozprowadzać historię po szachownicach ulic, kamienic, okien, w końcu - po szachownicy wyobraźni współczesnego inowrocławianina.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

GrzegorzGrzegorz

0 1

Oliwkowski-cytat:"...od niedawna uważa się, że obecne centrum miasta przy ul. Królowej Jadwigi powstało po spaleniu osady przy romańskiej świątyni, a nie przed tym wandalicznym aktem. "
Od jakiego" niedawna"? Kto tak uważa,autor,publikacja??? Od najstarszych publikacji historycznych o Inowrocławiu to wiadomo a nie od " niedawna" .Kłania się Panie Oliwkowski najbliższa biblioteka lub archiwum.Zostanie Pan lepiej przy nauczaniu języka polskiego. 21:11, 21.02.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

KomentatorKomentator

1 0

Grzegorz - Oliwkowski ma chyba jednak rację, a ty nie znasz najnowszych ustaleń. Sikorski pisze jeszcze, że najazd był już na Inowrocław w nowym miejscu (przy okazji spalono NMP). W najnowszym opracowaniu Koseckiego (2018) czytamy: "Zniszczenia wywołane najazdem Świętopełka (chodzi o teren NMP), mogły być przyczyną nie podniesienia do rangi miasta aktualnej struktury osadniczej, lecz powołania do życia NOWEGO TWORU MIEJSKIEGO W JEJ SĄSIEDZTWIE." Tym samym przesuwa się o rok założenie Ina - na 1239. Oto tutaj chodzi. Grzegorz: do biblioteki i archiwum - i nie sięgaj po nieaktualne starocie, a nowości. 22:49, 21.02.2019


@@

1 1

Trochę przerost formy nad treścią 16:15, 25.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone