Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Kobiety bez koron

19:33, 08.03.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Ósmego marca rekwizyty wyobraźni krążą wokół kobiet. Na dachy miasta naciągnięta zostaje suknia przedwiosennego nieba, miasto delikatnieje w płatkach. Opisane już, złote Hera i Hebe dumnie strzegą ulicy Królowej Jadwigi, a Zofia Holszańska ukrywa swe imię w wysokiej ulicy mądrości. Słodycz burzy krzyk czarownicy i miłość spisywana w celi.

Inowrocław, choć spłaszczony równiną – ma kilka wzniesień, lokalnych wzgórz kapitolińskich. Na Białej Górze, w romańskiej bryle uśmiecha się gotycka Madonna. Na południu miasta, na sztucznie usypanym – zapewne w XV wieku – wzgórzu wznosi się wieżą pamięć o Zofii, zaś w północnej części miasta – nazywanej niegdyś Młyńskimi Górkami (dziś okolice ul. Młyńskiej, osiedla Sady i wzniesienia na ul. Marcinkowskiego) we wnękach powietrza i czasu pobrzmiewa mroczna historia spalonej za herezję Anny. Bóstwo – królowa – czarownica. Śmiech – władcze milczenie – krzyk przerażenia.

Kiedy w 1726 roku prowadzono na miejsce kaźni Annę Samsiecką, być może była burza. Sierpień od dwóch tygodni duchotą dawał się we znaki. Mimo deszczu i wiatru, tłum wyszedł z bram miasta i sunął dziko rozentuzjazmowany na wzgórza potępieńców na Przedmieściu Stodolnym. Niektórzy z głodnych widowiska mieszczan, a i zapewne chłopów z okolicznych wiosek, nieśli coś w nerwowo zamkniętych dłoniach. Od czasu do czasu podrzucali okrągły przedmiot. Tak – ci pierwsi rzucą kamień hipokryzji. Potem pójdą odpokutować uniesienia na Białą Górę – jest po drodze. Zdarzy się magiczny paradoks: uśmiechnięte kobiece bóstwo w romańskiej świątyni – wyleje cudowna łzę. Możliwe, że Anna leżała wcześniej przed portalem kościoła, wystawiona na publiczną obelgę – jak czarownica w „Siódmej pieczęci” Ingmara Bergmana. Jeszcze wcześniej przez dwa miesiące torturowano ją w lochu inowrocławskiego ratusza na rynku. Uwierzono ciemnocie - uznano, że kobieta ma kontakt z siłami nieczystymi.

[ZT]11892[/ZT]

Teraz już nie ma krat. Tylko pręgi gorącego powietrza. Kobieta czuje żar spalający stopy. Przez falujące, ostre i duszące dymy widzi zacietrzewione twarze XVIII-wiecznych inowrocławian stojących w błocie. Za ich głowami, w dali - ostatni widok; zanim rzeczywistość kobiety pęknie od gorąca, spojrzy jeszcze raz na zniszczone wydarzeniami XVII wieku miasto w murach. Deszcz nie miał szans z rozwścieczonym żywiołem radykalizmu na Młyńskich Górkach.

Kim była ta kobieta? Jej życie - jakże inne i tragiczne - nie przystawało do ówczesnej normy społecznej. Odrębność, alienację, może emancypację - próbowano wytrzebić świętym ogniem. Kobietę pewnie potrzebującą pomocy wykluczono i poniżono. Kapłan-egzorcysta głosił swoje formuły, gawiedź patrzyła tępym przytakującym wzrokiem, a dźwięk dzwonów dobiegał z dołu, przygłuszony murami, trzaskiem palonych gałęzi i krzykiem.

Ponad trzy wieki wcześniej dwie królowe - żony Władysława Jagiełły - dostojnie zamiatały falbanami drogich sukien proch na królewskich dziedzińcach - najpierw Jadwiga - pierwsza żona, wiele lat później Zofia - czwarta towarzyszka życia stałego bywalca Inowrocławia. Czy były w tym mieście? Nie ma pewności nawet w odniesieniu do wieszczącej zgubę krzyżakom Jadwigi. Tak, czy inaczej jest patronką Inowrocławia. Zofia Holszańska - dzięki której przetłumaczono Biblię na język polski - otrzymała od Jagiełły wiano (zabezpieczenie posagu) m.in. w postaci folwarku inowrocławskiego. Na cześć właścicielki części miasta, społeczność solnego grodu wybudowała na wzniesieniu kościół pw. św. Zofii - stąd nazwa dzisiejszej malowniczej uliczki - Zofiówka. Widać tu panoramę miasta - m.in. budynek sądu, z którym związana jest historia innej Zofii.

[ZT]11865[/ZT]

Jedne kobiety były wyklęte, drugie ubóstwiano i gloryfikowano. Annę Samsiecką potraktowano jako wroga systemu - szlachecki obskurantyzm doprowadził do publicznej egzekucji. Wiele wieków później w najsroższym polskim więzieniu dla kobiet - w Inowrocławiu, w obecnym areszcie na Narutowicza - przebywało wiele wyklętych przez system sowiecki patriotek. Były wśród nich prawdziwe bohaterki - m.in. Zofia Moczarska, żona znanego autora "Rozmów z katem". Aktywnie działała w podziemnych strukturach w czasie wojny, była uczestniczką Powstania Warszawskiego. Przejmujące i piękne są listy, jakie Moczarscy pisali do siebie, oboje uwięzieni. Kazimierz przebywał w zamknięciu od sierpnia 1945 do kwietnia 1956, ona od marca 1949 do marca 1955 roku (nie tylko w Inowrocławiu). Przeszli przez piekło pomówień, oszczerstw, tortur fizycznych i psychicznych. Miłość i pisanie były sposobem na przetrwanie. Listy (jest ich 39) zebrane zostały w książce "Życie tak nas głupio rozłącza... Listy 1946-1956". Po opowiadaniach Borowskiego to kolejna wersja miłości Tristana i Izoldy. Wiadomo, że Zofia odczuła mroczny czas boleśniej. To, czego ta odważna kobieta doświadczyła m.in. w inowrocławskim więzieniu odcisnęło traumatyczne znamię na całym jej późniejszym życiu.

Chciałoby się zakończyć jak Miłosz w Campo di Fiori -

I ci ginący, samotni,

Już zapomniani od świata,

Język nasz stał się im obcy

Jak język dawnej planety.

Aż wszystko będzie legendą. (...),

jednak kiedy mówi się o cierpiących kobietach złość na system opresyjny jest jeszcze większa. Jeśli muszą one walczyć o swoje prawa, w dumie płonąć na stosach, tylko dlatego, że nie chcą dostosować się do woli jednego autokraty, cenę ponosi całe społeczeństwo. Nie wiemy, czym zdenerwowała szlachciców inowrocławskich Anna Samsiecka. Motywy heroizmu Zofii Moczarskiej, która poznała Inowrocław, patrząc zza krat, jest czytelny i niezwykle poruszający. Aksamity królowych, choćby i świętych, przekonują dziś jakby trochę mniej.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

RPRP

4 4

Panie Łukaszu, wielki szacunek dla Pana za to, o czym i jak Pan pisze. W dobie zdebilenia, czytanie Pańskich felietonów, to prawdziwa przyjemność. Dziękuję i czekam na kolejne. RP 22:56, 09.03.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

małymały

1 3

Się nie wyspał czy co ??? 21:33, 10.03.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone