Niestety w 21. kolejce lepsi okazali się goście z Białegostoku. Żubry Abakus Okna pokonały KSK Qemetica Noteć Inowrocław 81:80. Losy spotkania ważyły się do ostatniej sekundy, a szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili rywale.
[FOTORELACJA]6033[/FOTORELACJA]
[FOTORELACJA]6039[/FOTORELACJA]
[FOTORELACJA]6036[/FOTORELACJA]
Ponownie przystępowaliśmy do meczu osłabieni brakiem Dylana Frye’a i Darrella Harrisa. Po raz pierwszy w kadrze znalazł się Travis Leslie. W pierwszej piątce spotkanie rozpoczęli: Luka Mitrović, Mikołaj Styczeń, Alan Czujkowski, Radosław Trubacz i Sebastian Rompa.
Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy ku pamięci Romana Janika. Punktowanie otworzył Luka Mitrović, który od początku był bardzo dobrze dysponowany. Odpowiedział mu dobrze znany w Inowrocławiu Cezary Karpik. W pierwszej połowie obaj byli czołowymi postaciami swoich drużyn w ofensywie. Po nieco ponad 3 minutach na tablicy widniał remis 9:9.
Im dłużej trwała pierwsza kwarta, tym pewniej czuli się zawodnicy Żubrów. Regularnie wjeżdżali pod kosz i punktowali, a po stronie Noteci prym wiódł Mitrović. Serb kolejną akcją doprowadził do 11:11, mając już na koncie 8 punktów. Mecz był bardzo wyrównany — prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na większy dystans. Na 3 minuty przed końcem kwarty zadebiutował Travis Leslie, który od razu zaznaczył obecność trafieniem za 2 punkty. Po pierwszych 10 minutach było 22:22.
W drugiej kwarcie obraz gry długo się nie zmieniał — oba zespoły szły akcja za akcję, a wynik krążył wokół remisu. Sytuacja zmieniła się po około półtorej minuty, gdy do głosu doszli goście. Żubry zanotowały serię 6:0, a trener Krzysztof Szubarga poprosił o czas. Po przerwie kolejne dwa punkty dołożył Karpik i białostoczanie prowadzili 33:25.
Trwającą 3 minuty niemoc punktową Noteci przerwał Piotr Lis, jednak goście wciąż wykorzystywali nasze problemy pod koszem i łatwo dochodzili do pozycji w strefie podkoszowej. Między innymi dzięki kolejnym akcjom Karpika Żubry odskoczyły na 38:28.
Dwucyfrowa strata podziałała na biało-niebieskich pobudzająco. Noteć ruszyła do odrabiania strat, a sygnał dał oczywiście Mitrović. Serb rozpoczął serię 8:0, zdobywając z tego 6 punktów. Mogło być jeszcze lepiej, ale nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych. Gdy udało się zbliżyć na 36:38, goście odpowiedzieli szybką serią 5:0 i znów trzeba było gonić wynik. Końcówka tej części nie należała do Noteci — zespół miał około 2 minut bez skutecznej akcji. Przełamał to Leslie, ale na przerwę to Żubry schodziły z prowadzeniem 46:40.
Po zmianie stron jako pierwszy zapunktował Szymon Sobiech — i przez dłuższą chwilę była to jedyna udana akcja obu zespołów. Widać było poprawę w defensywie Noteci: rywale nie mogli już tak łatwo wchodzić pod kosz. Problem w tym, że biało-niebiescy nie potrafili wykorzystać tego po drugiej stronie parkietu. Obie drużyny miały ogromne kłopoty w ataku, a kolejne próby kończyły się pudłami. Taki stan utrzymywał się ponad 3 minuty.
Dopiero potem z linii rzutów wolnych trafił Mitrović, a Żubry na pierwsze punkty po przerwie musiały czekać ponad 4 minuty. Mimo tego Noteć nie zdołała wyrównać. Blisko było po „trójce” Trubacza, gdy zrobiło się 50:51, ale goście odparli napór i ponownie utrzymywali przewagę rzędu 5–6 punktów. Na 3 minuty przed końcem tej odsłony Żubry miały znów 8 punktów więcej.
Trzecia kwarta falowała. Na serię Żubrów serią odpowiedziała Noteć — biało-niebiescy zdobyli 6 punktów z rzędu i doprowadzili do 56:58. Ostatnie sekundy należały jednak do gości i przed finałową kwartą prowadzili 64:58.
Sytuacja Noteci była trudna, a na początku czwartej kwarty zrobiło się jeszcze gorzej. Żubry rozpoczęły od mocnego uderzenia: w 3 minuty zanotowały serię 8:0 i na 7 minut przed końcem miały już 14 punktów przewagi. Porażka wydawała się coraz bardziej prawdopodobna.
I wtedy znów włączył się Mitrović. Serb zdobył 5 punktów z rzędu, rozpoczynając kapitalny fragment gospodarzy. Noteć zdecydowanie poprawiła atak, a w obronie ograniczała rywali. Efekt? Seria 10:0 i wynik 68:72. Biało-niebiescy wrócili z bardzo dalekiej podróży.
Trener Żubrów poprosił o czas, a po nim punkty zdobył Bartosz Proczek, ale to nie zatrzymało rozpędu Noteci. Kolejna seria tym razem 8:0 i po akcji 2+1 Sobiecha gospodarze po długim czasie odzyskali prowadzenie — było 76:74.
Była szansa na powiększenie przewagi, jednak Sobiech spudłował spod kosza, a chwilę później piłka nie wpadła po próbie zza łuku Trubacza. Goście wykorzystali to i doprowadzili do remisu. W ostatniej minucie zimną krew zachował Mitrović — dwa razy trafił po podobnym rzucie, a drugie trafienie dało wynik 80:78 na niespełna 12 sekund przed końcem.
Odwrócenie meczu było blisko, ale Żubry nie poddały się. Mimo problemów z wyprowadzeniem piłki, akcję wykończył Douglas, trafiając z dystansu. Na 3 sekundy przed końcem było 81:80 dla gości. Noteć miała jeszcze ostatnią szansę, ale Mitrović z trudnej pozycji spudłował. Kolejna minimalna porażka stała się faktem.
Punktacja
KSK Qemetica Noteć: Mitrović 24, Sobiech 12, Trubacz 12, Leslie 8, Czujkowski 6, Styczeń 6, Lis 5, Rompa 4, Grzesiak 3, Ciesielski 0
Żubry Abakus Okna: Douglas 19, Karpik 14, Haynes-Jones 14, Kutta 8, Itrich 8, Proczek 7, Klawa 6, Kowalenko 4, Tyszka 1, Szpakowski 0
::event{"type":"portrait","id":"5423"}