Solvera Sokół Łańcut okazał się lepszy od KSK Qemetici Noteci Inowrocław i wygrał 101:87. Biało-niebiescy w wielu momentach rzucili wyzwanie rywalom i postawili twarde warunki. Niestety nie starczyło to do zwycięstwa.
Sobotni mecz nasza drużyna rozpoczęła w składzie: Dylan Frye, Luka Mitrović, Szymon Sobiech, Radosław Trubacz i Sebastian Rompa.
Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla gości, bowiem szybko zdobyli 4 punkty. W przeciwieństwie do naszego zespołu, który na swoją pierwszą zdobycz musiał chwilę poczekać. Dokładniej biało-niebiescy przełamali się po 2 minutach gry, a zrobił to Filip Stryjewski. Warty odnotowania był fakt, że Sebastian Rompa dobrze radził sobie z nielada przeciwnikiem jakim był Milan Milovanović. Noteć po tym jak się przełamała to już szybko doprowadziła do remisu. Sokół od początku spotkania był dobrze dysponowany zza łuku. To była jedna z przyczyn dobrego dla nich wyniku w pierwszej kwarcie. Podopieczni trenera Krzysztofa Szubargi mieli problemy w ataku i niepowodzeniem kończyły się także rzuty wydawałoby się z dobrej pozycji. W związku z tym rosła przewaga rywali. Po kolejnej celnej trójce było 9:18. Przyjezdni nie zwalniali tempa i notowali kolejną serię punktową. Dzięki niej na tablicy świetlnej widniał wynik 9:25. Po wejściu Alana Czujkowskiego nieco rozkręciła się gra ofensywna. Ostatecznie po 10 minutach gry było 19:33. Sokół w tym czasie trafił 7 „trójek” na 10 prób.
Wejście w 2. kwartę należało do inowrocławian. Pierwsze dwie minuty zakończyły się serią 7:0 na korzyść Noteci. Dzięki temu było 26:33. Rywale potrzebowali ponad 3 minuty żeby po raz pierwszy zapunktować w tej części meczu. Nie zatrzymało to naszych zawodników, którzy cały czas dążyli do odrabiania strat. Milan Milanovanović złapał swój rytm i był groźny niemal z każdego miejsca po atakowanej stronie. Biało-niebiescy mieli swoją odpowiedź na poczynania centra Sokoła w postaci Sebastiana Rompy, który także pokazał, że może trafiać zza łuku. Krok po kroku, akcja po akcji nasza drużyna zbliżała się do przeciwnika. Po trafieniu z dystansu Dylana Frye’a było 43:49. Do końca kwarty pozostało półtora minuty. W kolejnej akcji ponownie skutecznie za 3 rzucił Dylan Frye i Noteć miała już tylko 3 punkty mniej. Rywale odpowiedzieli i na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 48:53. Dla porównania w tej kwarcie ekipa z Łańcuta trafiła 2 próby zza łuku na 10 rzutów.
Po powrocie do gry cały czas była nadzieja na dobry wynik. Biało-niebiescy jeszcze bardziej rozpalili ją na początku 3. kwarty. Kolejne dobre akcje powodowały, że wynik zbliżał się do remisu. Po celnym rzucie Piotra Lisa nasz zespół tracił już tylko 2 „oczka”. Niestety strata w ataku spowodowała, że rywale ponownie odskoczyli na 6 punktów. Następnie różnica oscylowała wokół tego pułapu. Ta sytuacja uległa zmianie po upływie 5 minut 3. kwarty. Piotr Lis trafił zza łuku i doprowadził do wyniku 61:64. Następnie goście spudłowali i była szansa na remis. Niestety Alan Czujkowski także nie trafił. Rywale odskoczyli na różnicę dwóch posiadań. Sygnał do ponownej szansy na przechylenie wyniku na swoją korzyść dał Michał Grzesiak. Najpierw trafił zza łuku, a następnie zaliczył przechwyt. Po nim z dystansu rzucał Dylan Frye. Gdyby trafił Noteć objęłaby prowadzenie. Niestety spudłował i to goście okazali się skuteczniejsi. Dało to rezultat 67:72. Sokół nieco opanował sytuację ze swojego punktu widzenia. Przed decydującymi 10 minutami było 69:74.
W przeciwieństwie do 3. kwarty, ostatnią część meczu biało-niebiescy zaczęli słabo. Pojawiły się straty i niecelne rzuty. Inowrocławianie czekali na trafienie 2 minuty. W tym czasie rywale odskoczyli na 9 punktów. Noteć nie zamierzała się poddawać i zdołała odrobić 4 „oczka”. Niestety to było wszystko na co było stać podopiecznych trenera Krzysztofa Szubargi. Następnie ostatecznie do głosu doszli goście. Zaliczyli serię 10:0 wykorzystując niemoc w ataku naszego zespołu. Oznaczało to, że na 4 minuty przed końcem było 73:88. Sytuacja stała się bardzo trudna i bliżej zwycięstwa byli rywale. Dwoił się i troił Piotr Lis, który w końcówce wziął na barki odpowiedzialność za ofensywę Noteci. Nasz zawodnik zdobył 12 punktów z rzędu, jednak nie wpłynęło to na fakt, że to Sokół okazał się lepszy. Goście wygrali 101:87.
Punktacja:
KSK Qemetica Noteć: Lis 24, Rompa 12, Czujkowski 10, Harris 9, Frye 8, Mitrović 7, Stryjewski 6, Grzesiak 5, Trubacz 4, Sobiech 2, Styczeń 0
Solvera Sokół: Milovanović 27, Kaszowski 22, Zegzuła 18, Struski 16, Łabinowicz 12, Hlebowicki 3, Czempiel 3, Krzywdziński 0, Kucharek 0