::questionnaire{"type":"single","item":"107"}
Inwestycja ma kosztować 800 mln zł i ma być jedną z największych inwestycji ostatnich lat w Inowrocławiu. Budowa instalacji rozpocznie się w 2024 r. i potrwa niespełna trzy lata, aż do jej uruchomienia w 2026. Jak ocenie Urząd Miasta, instalacja termicznego przekształcania odpadów pozytywnie wpłynąć ma na regionalną gospodarkę, dzięki dodatkowym przychodom z podatków i nowym miejscom pracy.
- Inwestycja to również dodatkowe wpływy podatkowe. Planowane przychody z tego tytułu to ok. 1,5 mln złotych – mówi Ryszard Brejza, Prezydent Miasta Inowrocławia.
Inwestorzy zapewniają, że budowa zostanie zrealizowana zgodnie z obowiązującymi standardami, a więc w oparciu o najlepsze dostępne technologie ochrony środowiska i najbardziej restrykcyjne regulacje (pod rygorem odpowiedzialności karnej i wysokich kar finansowych). Instalacja powstanie w obrębie zakładu CIECH Soda Polska, a transport odpadów do instalacji będzie odbywał się od strony Tupadeł.
O dokonanie dogłębnej analizy zysków i strat, jakie może przynieść realizacja tej inwestycji w naszym mieście, apeluje do władz miasta Ireneusz Stachowiak, były wiceprezydent Inowrocławia, obecnie prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu.
Stachowiak zauważa, że "[...] istnieje wyraźny konflikt interesów pomiędzy faktem, że w Inowrocławiu od ponad 100 lat funkcjonuje uzdrowisko, a w odległości 5 kilometrów od tężni planowana jest budowa największej spalarni odpadów, która przetwarzać będzie 310 tysięcy ton odpadów rocznie".
Polityk pyta prezydenta Inowrocławia, czy "[...] nie dostrzega Pan, że miasto nie może chwalić się uzdrowiskiem, a jednocześnie nosić brzemię największej prywatnej spalarni odpadów w Polsce, bo te dwie kwestie wzajemnie się wykluczają?".
Według Stachowiaka, negatywne skutki tej inwestycji dotkną wszystkich mieszkańców Inowrocławia. Spaliny kilkudziesięciu ciężarówek dziennie i konsekwencje wizerunkowe, to tylko czubek góry lodowej.
W ocenie polityka Solidarnej Polski, inwestycja w Mątwach pod znakiem zapytania stawiać będzie uzdrowiskowy charakter naszego miasta i będzie antyreklamą dla tej branży.
- Co będzie, jeśli dojdzie do awarii spalarni odpadów, bo niestety takie sytuacje zdarzają się dość często? Proszę zobaczyć, co się stanie w takim przypadku, a nie brakuje takich filmów w internecie. W jaki sposób emisja rakotwórczych dioksyn, pyłów, tlenku węgla i metali ciężkich wpłynie na zdrowie mieszkańców miasta? - pyta Stachowiak, i dodaje: - Czy weźmie Pan za to odpowiedzialność? Czy weźmie Pan również odpowiedzialność za narażenie na straty wizerunkowe i realne finansowe właścicieli przedsiębiorstw, którzy zainwestowali w inowrocławskie uzdrowisko? Czy po to w ostatnich latach kilkadziesiąt milionów złotych zostało przeznaczone na rewitalizację strefy uzdrowiskowej?
Stachowiak zwraca się też bezpośrednio do prezydenta Inowrocławia: - Apeluję do Pana nie tylko w swoim imieniu, ale wszystkich zbulwersowanych mieszkańców Inowrocławia, których nie brakuje, o wycofanie swojego poparcia dla tej prywatnej inwestycji, za którą stoi przecież nie polski, ale niemiecki kapitał. Inwestycji, która nie przynosi realnych korzyści dla mieszkańców Inowrocławia w postaci tańszych odpadów czy ciepła.
Urząd Miasta przesłał swoje stanowisko wobec wypowiedzi Ireneusza Stachowiaka. Publikujemy je poniżej:

Do tematu będziemy wracać.
::news{"type":"see-also","item":"23979"}
::event{"type":"horizontal","item":"4111"}