Zamknij
REKLAMA

Tworzy jubilerskie majstersztyki. Poznajcie Agnieszkę Działo-Jabłońską

07:00, 07.10.2020 | #ZawszeNaCzasie
Skomentuj
REKLAMA

Od ponad dwudziestu lat prowadzi własną pracownie Ja Jabłońska Biżuteria. Początkowo działała pod szyldem: Złotnik, Agnieszka Działo. Pierwsze kroki w tworzeniu biżuterii postawiła w liceum, kiedy to powstawały ozdoby z aluminiowych blaszek, koralików, czy skorupek orzechów.

Agnieszka Działo-Jabłońska marzyła by studiować na kierunku konserwacja zabytków. Przyznała jednak, że nie starczyło jej odwagi, by pójść na egzaminy do ASP.  Trafiła więc na protetykę. Tam właśnie pojawiła się myśl o złotnictwie, które wtedy zupełnie inaczej sobie wyobrażała.

- Gdy blisko 2 lata później znalazłam miejsce, w którym mogłam się go nauczyć i gdy minęło pierwsze zaskoczenie, pełne łez rozczarowania, kompletnie się tą dziedziną zachwyciłam - dodaje.

Tworzyć lubiła już od dzieciństwa,a jej pierwsze srebrne kolczyki, czyli supełki powstały na drugim roku protetyki. Czy to był właśnie ten przełomowy moment, by tworzyć biżuterię, czy wpłynęły na to jeszcze inne czynniki? 

- Tak, myślę, że te pierwsze srebrne kolczyki to był moment, gdy dotarło do mnie że mam ogromną potrzebę tworzenia. Protetyka, choć wymagająca uzdolnień manualnych i dużego poczucia estetyki nie pozwala zaszaleć z nietypowymi pomysłami. Chyba nikt nie chciałby mieć kolorowego zęba. Nie lubiłam też tego wyginania sztywnych drutów do aparatów na ortodoncji. Gdybym wtedy wiedziała, że przez kolejne lata będę te druty wyginać na kolczyki, pierścionki czy bransoletki mocno bym się zastanawiała - mówi.

Bardzo ceni sobie jakość, dlatego precyzja jest dla niej szczególnie ważna. Stąd, dbając o każdy szczegół, czas wykonania się wydłuża. Czasem, z pozoru prosta biżuteria wymaga ogromnego nakładu pracy i cierpliwości. Chociażby "zwykła" kwadratowa obrączka, która powstaje średnio 3-4 razy dłużej niż okrągła. Jej ulubioną formą są pierścionki. Wymieniła jeszcze kolczyki i bransoletki.



 

Prace Agnieszki Działo-Jabłońskiej prezentowane obecnie w inowrocławskim muzeum. Motywem ekspozycji, która będzie czynna do 11 października jest kwadrat. Dlaczego właśnie on?

- Coś mnie w nim niezmiennie pociąga. Daje mi ramy do mojego, pełnego falujących drgań wnętrza. Forma kwadratu to po części mój charakter, po części spojrzenie na świat. Jest w  nim przekora i własne zdanie, bo kwadratu nie można - jak koła - pchnąć w wybranym przez kogoś kierunku. Jest to często samotna droga pod prąd ale dająca ogromne poczucie wolności. Szalenie dużo w jego ramach emocji. I stąd pewnie kwadratowe pierścionki. Zachwyca mnie ta delikatność i siła bijąca z tych cienkich, które tworzę. Forma kwadratu może zadziwiać i przestraszać ale jest szalenie wygodna i wyjątkowa.    


Biżuterię można było podziwiać również na innych ekspozycjach. Były to m.in. wystawa pokonkursowa "GRAMY 925" w Galerii YES w Poznaniu, czy "Krzemień pasiasty - kamieniem optymizmu" w sandomierskiej Galerii Otwartej. Każda  wystawa jest dla niej ogromnym przeżyciem, bo jest dowodem na to, że warto sięgać po marzenia. Nawet 20 lat później.

- Natomiast nie wiem czy "naj" ale ważna była ta druga z kolei, podsumowująca Amberif Design Award. Wtedy jeszcze niewiele o tym konkursie wiedziałam. Gdy ogłoszono prace, które wezmą udział w wystawie zaczęły napływać gratulacje. Nie były ogłoszone jeszcze wyniki konkursu, więc pomyślałam, że moi znajomi wiedzą coś więcej o werdykcie. Jak się później okazało, sam fakt wyboru projektu na wystawę prezentującą około 20 prac spośród setek nadesłanych, to ogromne wyróżnienie. I rzeczywiście, nie udało mi się tego jak na razie powtórzyć - relacjonuje.

Różnorodność prac jest bardzo zauważalna. Od prostych po niecodzienne wzory. To naprawdę wielka sztuka, bo tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Autorka jubilerskich majstersztyków na pytanie o ulubioną formę oraz inspiracje do tworzenia, odpowiedziała:

- Najprościej byłoby odpowiedzieć, że  to kwadraty, ale to niezupełnie jest tak. Do kwadratów wracam jak do ukojenia. Ich forma jest dla mnie ponadczasowa. Ale ja mam ochotę wszystkiego spróbować! I jak to kobieta - zmienną jestem. Wciąż mnie coś gna. Niektóre wzory, zestawy kolorów śnią mi się po nocach i wtedy muszę ich "spróbować". Dlatego nie powstają długie serie, rozbudowane kolekcje. Inspiracją jest świat wokół, muzyka, sztuka, spotkania i emocje im towarzyszące. I oczywiście klienci, którzy stawiają przede mną wyzwania, po które pewnie sama bym nigdy nie sięgnęła albo bym na te pomysły zupełnie nie wpadła. Dzięki nim zdobywam nowe umiejętności i otwierają się nowe przestrzenie. 



Ukochanym materiałem twórczym właścicielki pracowni Ja Jabłońska Biżuteria jest złoto. Uwielbia jego słoneczną barwę, plastyczność i połysk. Jak mówi, trudno opisać jej tą miłość, ale widać ją w zdjęciach, które wykonuje:

- Sama najchętniej noszę srebro. Być może jego chłód gasi mój wewnętrzny ogień? Przy nim nie ogranicza mnie masa, a co za tym idzie cena materiału i mogę pokusić się o większe formy. Lubię się bawić kolorami dlatego pojawiają się kryształy i kamienie szlachetne. Głównie w odcieniach niebieskich, fiołkowych, zieleniach czy żółciach z chłodem bieli brylantów.



W pracowni powstają także formy indywidualne na życzenie klienta. Które z dotychczasowych zamówień było największym wyzwaniem?

- Było ich wiele. Najtrudniejsze to najczęściej te, za którymi stoją ważne, czasem smutne historie. Zdarza się, że klienci powierzają nam bardzo intymne zadania, więc trudno o nich mówić. To są trudne technicznie i emocjonalnie prace. A z innych, przychodzi mi do głowy pierścionek zaręczynowy, który nie chciał powstać. Były 3 podejścia i ciągle coś na finalnym etapie się psuło. A to złoto zaczynało pękać, a to oprawa pod kamień minimalnie za niska i kamienia nie obejmuje. Minęły 3 tygodnie zmagań, a pierścionka nadal nie było. I przyszedł słoneczny, piątkowy poranek podczas którego wszystko poszło jak z płatka! Cały pierścionek powstał w kilka godzin! To było jak magia! Następnego dnia odbyły się zaręczyny! Albo innym razem, przy tworzeniu nieregularnej formy pierścionka, który klientka tylko w zarysie potrafiła przelać na papier - widywałyśmy się przez kilka dni z rzędu, po to aby obmyślać każdy kolejny krok w tworzeniu formy. Powstała wyjątkowa praca. Był  też ekspresowo wykonywany mini mebel ze srebra i drewna.

[ZT]17496[/ZT]

Gośćmi Ja Jabłońska Biżuteria są również panowie. To piękne i wzruszające spotkania, gdy mężczyzna często trochę pogubiony w sferze biżuterii, pragnie wybrać dla swojej kobiety coś wyjątkowego, coś co ją poruszy, zachwyci. Niedawno przyszedł mail z zamówieniem, pełen czułości w opisie wybranki i formy pierścionka jaka by do niej pasowała. Jest też dużo zabawnych sytuacji z ustalaniem rozmiaru pierścionka zaręczynowego. 



Autorka nietuzinkowej biżuterii w każdej sztuce zostawia kawałek siebie i emocje, które jej towarzyszą. To nieuniknione.To nie jest biżuteria masowa z sieciowych sklepów, którą produkują maszyny. Biżuterię tworzy ręcznie, tradycyjnymi technikami złotniczymi.

- Muszę ten metal stopić, potem wykonać z niego blachę, drut czy płaskownik, które będą elementami tworzonej pracy. Cały czas dotykam metalu, głaszczę go polerując.  Jest ze mną muzyka i ta radość z tworzenia - tłumaczy.


Oryginalna biżuteria, która powstaje w pracowni jest nie tylko piękną ozdobą. Daje też siłę i zwiększa wyjątkowość osoby, która ją nosi.

- Z taką ideą ją tworzę. Staram się aby biżuteria spod moich rąk była ciekawa i piękna, dbam o szczegóły, o kompozycję i funkcjonalność. Stąd gdy taki unikatowy przedmiot trafia w ręce drugiej osoby - daje poczucie wyjątkowości, a za tym idzie pewność siebie i siła, szczególnie odczuwane - dzięki formie - w  kwadratowych pierścionkach - wyjaśnia.

Na swoim koncie wiele nagród i wyróżnień. Wśród nich m.in. Ogólnopolski Konkurs Biżuterii Autorskiej PREZENTACJE 2014 /kobiecość, - wyróżnienie Firmy GRAKO za pracę „Kobiecość”, czy Ogólnopolski Konkurs Biżuterii Autorskiej PREZENTACJE 2015/ cyrk - II NAGRODA – Nagroda Prezesa Pracowni Sztuk Plastycznych za pracę „Skacz maleńka!”. Za najważniejszą uważa jednak radość usatysfakcjonowanego klienta.

- Nagrody na konkursach głaszczą moje ego i cieszą ogromnie, ale to radość w oczach osoby odbierającej, czy kupującej stworzoną przeze mnie biżuterię jest najważniejsza. Te słowa podziękowań, szczęścia i  zachwytu, na żywo lub słane mailem to najważniejsza nagroda i moje paliwo do dalszej pracy - podsumowuje Agnieszka Działo-Jabłońska.

Zdjęcia: Joanna Smolak

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA