Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: To jest moje miasto

06:00, 16.01.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

W niespokojnych snach szedłem sam

Wąskimi wybrukowanymi uliczkami

W blasku ulicznej lampy

Postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i wilgocią

Kiedy moje oczy przeszył blask neonowego światła

Które rozdarło noc

I dotknęło dźwięku ciszy (...)

Paul Simon, Sound of Silence

Fotografia: wieża ratuszowa, nad morzem głów rozlewa się poezja i dobro. Dwie rzeczy, które pozostają. Ten widok tłumu, który niczym ciche morze wlał się na gdańską starówkę i zakołysał rozpaczą był jak milcząco potężne wołanie morza prawdy. Drobniejsze fale świateł podpłynęły pod urzędy wszystkich miast. Również do Inowrocławia.

Śmierć Pawła Adamowicza, wśród wielu innych refleksji, wywołała również tę, jak silny może być związek człowieka ze swoim miastem. Kiedy Stefan Chwin - znany polski pisarz związany z Gdańskiem i o tym mieście piszący - spytał kiedyś prezydenta Adamowicza, czy nie boi się chodzić sam, bez ochrony, usłyszał dwukrotnie odpowiedź: "Przecież to jest moje miasto".

Michel Foucault w przywoływanych już w tych felietonach "Innych przestrzeniach" zdiagnozował, iż niepokój współczesności związany jest znacznie bardziej z przestrzenią niż czasem. Człowiek mogący dziś być wszędzie, jest jednocześnie coraz mniej u siebie. Ostatnie słowa brutalnie zamordowanego Adamowicza doskonale łagodziły ten niepokój i stały się - niestety - ogromnie wymowne przez to, co wydarzyło się chwilę później. Związek z miejscem, w którym przypadło żyć jest wartością rdzenną, archetypową, nieskończenie ludzką. Cywilizacja to koniec koczowniczego stylu życia. To również gotowość do zaoferowania podzielenia się tym miejscem z innymi (również Innymi), co w swojej polityce Adamowicz wielokrotnie podkreślał.

W małej, zupełnie niezwykłej powieści "Niewidzialne miasta" włoski pisarz Italo Calvino przedstawia relację wenecjanina - Marko Polo - zdawaną na dworze Kubłaj-Chana. Pośród innych podróżników (ówczesnych reporterów) Polo wyróżnia się tym, iż nie podaje Chanowi informacji o innych miastach w sposób schematyczny, faktograficzny, taki, który pozwala je kontrolować. Nie skupia się więc na podatkach, imionach skazańców, kanałach wodociągowych, itp. Krótko rzecz ujmując: nie przedstawia tego, co pomaga danym miastem zawładnąć, ale to jak je czytać, jak je odbierać emocjonalnie, jak dostrzegać szersze - historycznie i poznawczo kontekstowe - relacje. Dobry władca jest w stanie uznać relacje Marko Polo za równie cenne jak suche dane statystyczne. Bo te drugie nie budują tożsamości, wewnętrznego, duchowego związku z miastem. Potrzebne są tak naprawdę obie perspektywy. Gdańsk - dzięki temu połączeniu - stworzył rzecz najcenniejszą - genius loci. Ostatnie dwadzieścia lat jeszcze tego "ducha miejsca" wzmocniło. Stał się jednocześnie jednym z miast najbardziej otwartych na inność i nowość, jak i kultywującym własną tradycję.

W arcymądrym parabolicznym i mało znanym opowiadaniu "Herb miasta" Franz Kafka ilustruje społeczeństwo, które zawiązało się wokół idei zbudowania wieży Babel. Mieszkańcy tego miasta budowniczych stworzyli więc porządek prawny, administracyjny itp. Narrator wspomina mimochodem, że owładnięci ideą za bardzo chcieli na początku wszystko uporządkować. I im bardziej porządkowali, tym bardziej odsuwali samą budowę. Z czasem zaczęły pojawiać się argumenty, iż być może następne pokolenia będą miały lepszą technologię i że nie ma co decydować się na szybkie wznoszenie gmachu, ponieważ następcy i tak mogą wszystko zniszczyć i zacząć od nowa. Zaczęto więc polepszać socjalne życie robotników, a ci z kolei, po pewnym czasie, rozpoczęli rywalizację między sobą dotyczącą własnych siedzib, własnej wizji prawa, itp. Zapanowały nienawiść, język agresji i walki. Idea wznoszenia wieży Babel poszła w niepamięć. Być może wrócą do niej następne pokolenia, ale niepokoi fakt (jest zapowiedzią, proroctwem), że w herbie miasta tkwi pięść. Wszystko to więc zwiastuje, iż dojdzie do aktu przemocy lub interwencji z góry.

Pojemne jest znaczeniowo to opowiadanie Kafki. Nie miejsce, aby dokonywać teraz szczegółowej interpretacji, więc skrótowo: jeśli uda się stworzyć coś, co sięga do nieba (intryguje analogia "światełka do nieba" i WOŚP), a mimo wszystko wkradnie się nienawiść, oznacza to, że zło na górze, zło w czasie kulminacji idei, nie jest wynikiem przypadkowego szaleństwa. Jest raczej konstruktem zasianym u podstaw "czyszczącego" mitu założycielskiego, narzędziem przesiąkniętym ideowo-politycznymi hasłami, zindoktrynowanym zarzewiem konfliktu, efektem ludzkiego piekła, nieboskiej komedii. Takie społeczeństwo wpisany ma w swój genotyp wewnętrzny antagonizm, który po latach eksploduje na górze, przynosząc ostateczną zagładę. Mieszkańcy są za bardzo tu i teraz, za bardzo kusi - jak w piosence Sound of Silence - neonowy mały bożek, któremu się kłaniają. To totem, którego sami stworzyli, a ich bałwochwalstwo zamieniło się w ortodoksję i radykalizm.

Każde miasto wznosi powoli taką właśnie wieżę Babel. Rośnie kondygnacjami gmachów, urzędów, kościołów. A mieszkańcy różnicują język. Słowem tną jak nożem. Tak bardzo, że gdy, będąc wysoko, posyłają światło do nieba, nastaje nagle ciemność i cisza. Noc długich noży. I chyba nie wystarcza wtedy tylko milczenie. W ciszy i zagubieniu po stracie słychać odbijające się od ścian i bruków: "Ocalałem/ prowadzony na rzeź/ Szukam nauczyciela i mistrza/ niech przywróci mi słuch i mowę/ niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia/ niech oddzieli światło od ciemności". W takim stanie traumy nie jest najgorsza złość na zło. Trafnie ujął to Zygmunt Kubiak w eseju "Natura i obłęd": "Najcięższą dla ludzi zbyt żarliwie myślących tajemnicą świata jest to, co można by nazwać po łacinie: misterium vanitatis. Nie tajemnica zła, ale tajemnica marności. Nie zło, do jakiego jest zdolna natura ludzka, ale siła jej bezwładu". Jeśli ktoś jednak chciałby docierać przy okazji ostatnich wydarzeń do odpowiedzi na pytanie "Unde malum?" (skąd zło?), przypomnieć warto, iż przekonująco i poetycko odpowiada na to Różewicz, zwracając uwagę na środkowe litery w wyrazie "człowiek".

Czarny kir wmieszał się wczoraj w barwy Inowrocławia. Tnie czarna smuga przez Polskę. Świetlicki w wierszu "Polska dziesięć" - komentującym wczorajsze wydarzenia - mówi: "Jest później niż myślicie". Czy tak? Wciąż to jest jednak nasze miasto.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone