„Gall Anonim? Nie. Jan Długosz? Też nie” – tak z przymrużeniem oka rozpoczęła się rozmowa z Jerzym Łaganowskim, którego wielu mieszkańców zna dziś jako lokalnego kronikarza.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Pomysł na stworzenie kronik pojawił się zupełnie niespodziewanie.
– Początek jest dość zaskakujący. Powstał przy imieninowym stole – wspomina Łaganowski. – Zainspirował mnie mój syn Przemek. I jeszcze tego samego wieczoru zacząłem działać.
Jak dodaje, już po kilku dniach projekt nabrał tempa.
– Po trzech dniach opublikowałem pierwsze siedem postów – mówi.
Pierwsze wpisy miały charakter wprowadzający.
– To były teksty o mnie i o tym, czym będą kroniki. Taki wstęp dla czytelników – tłumaczy.
Dziś dorobek kronikarza robi wrażenie.
– W kronikach jest opublikowanych 4238 wierszy. Część z nich powstała odręcznie, piórem. Mam też około sześciu tomów wydrukowanych tekstów – podkreśla.
To już nie tylko pasja, ale również ważny zapis lokalnej historii i codzienności Inowrocławia.
To miało być lokalne pisanie o mieście. Dziś czytelnicy zaglądają do Kronik Inowrocławskich z niemal każdego zakątka świata. Jak to możliwe?
Jerzy Łaganowski nie ukrywa, że pisanie przychodzi mu z dużą łatwością.
– Zawsze miałem taką lekkość pisania. Śmieję się, że pomaga mi w tym magiczne pióro – opowiada.
To właśnie ono towarzyszy mu od lat.
– Dostałem je od siostrzeńca wiele lat temu. Pisze tak lekko, że ledwo dotkniesz kartki. Mam droższe modele, ale to jest naprawdę niezwykłe – podkreśla.
Choć początki były skromne, szybko pojawił się moment przełomowy.
– Zacząłem widzieć, że ludzie czytają, wchodzą, interesują się – mówi kronikarz.
Dziś skala zasięgu robi wrażenie.
– Na blogu mam wejścia z Kanady, Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W zasadzie nie ma miejsca na świecie, skąd by ktoś nie zaglądał – słyszymy.
Jak sprawdza, skąd trafiają czytelnicy?
– Korzystam z narzędzi blogowych, które pokazują liczbę odsłon i kraje. Ostatnio widać duży ruch z Azji czy Australii, ale niezmiennie wysoko są Stany Zjednoczone – wyjaśnia.
Nie zawsze są to wyłącznie Polacy za granicą.
– Różnie bywa – dodaje z uśmiechem.
Jedno jest pewne. Lokalna historia z Inowrocławia trafiła daleko poza granice miasta, a nawet kraju.
Całość rozmowy zobaczycie w naszym materiale wideo tylko na KI24.info.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/ba6izRtN3l4"}
::news{"type":"see-also","item":"58620"}
::news{"type":"see-also","item":"58617"}
::news{"type":"see-also","item":"58611"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Jakub Kozłowski [email protected]