Inowrocław - informacje z regionu

Zamknij
KI24.INFO:

Inowrocławski kronikarz świętuje 15-lecie. Tak zaczęła się jego historia

Jakub Kozłowski Jakub Kozłowski 17:17, 01.04.2026 Aktualizacja: 17:51, 01.04.2026
Skomentuj Inowrocławski kronikarz świętuje 15-lecie. Tak zaczęła się jego historia
  • Wszystko zaczęło się przy imieninowym stole. 

  • Dziś to już tysiące zapisanych wersów i kawał historii miasta. 

  • Jerzy Łaganowski od 15 lat tworzy Kroniki Inowrocławskie.

Gall Anonim? Nie. Jan Długosz? Też nie” – tak z przymrużeniem oka rozpoczęła się rozmowa z Jerzym Łaganowskim, którego wielu mieszkańców zna dziś jako lokalnego kronikarza.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Pomysł na stworzenie kronik pojawił się zupełnie niespodziewanie.


– Początek jest dość zaskakujący. Powstał przy imieninowym stole – wspomina Łaganowski. – Zainspirował mnie mój syn Przemek. I jeszcze tego samego wieczoru zacząłem działać.

Jak dodaje, już po kilku dniach projekt nabrał tempa.


– Po trzech dniach opublikowałem pierwsze siedem postów – mówi.

Pierwsze wpisy miały charakter wprowadzający.
– To były teksty o mnie i o tym, czym będą kroniki. Taki wstęp dla czytelników – tłumaczy.

Dziś dorobek kronikarza robi wrażenie.

 
– W kronikach jest opublikowanych 4238 wierszy. Część z nich powstała odręcznie, piórem. Mam też około sześciu tomów wydrukowanych tekstów – podkreśla.

To już nie tylko pasja, ale również ważny zapis lokalnej historii i codzienności Inowrocławia.

Z Inowrocławia na cały świat. Kroniki Jerzego Łaganowskiego czytają nawet w USA i Australii

To miało być lokalne pisanie o mieście. Dziś czytelnicy zaglądają do Kronik Inowrocławskich z niemal każdego zakątka świata. Jak to możliwe?

Jerzy Łaganowski nie ukrywa, że pisanie przychodzi mu z dużą łatwością.


– Zawsze miałem taką lekkość pisania. Śmieję się, że pomaga mi w tym magiczne pióro – opowiada.

To właśnie ono towarzyszy mu od lat.


– Dostałem je od siostrzeńca wiele lat temu. Pisze tak lekko, że ledwo dotkniesz kartki. Mam droższe modele, ale to jest naprawdę niezwykłe – podkreśla.

Choć początki były skromne, szybko pojawił się moment przełomowy.


– Zacząłem widzieć, że ludzie czytają, wchodzą, interesują się – mówi kronikarz.

Dziś skala zasięgu robi wrażenie.


– Na blogu mam wejścia z Kanady, Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W zasadzie nie ma miejsca na świecie, skąd by ktoś nie zaglądał – słyszymy.

Jak sprawdza, skąd trafiają czytelnicy?


– Korzystam z narzędzi blogowych, które pokazują liczbę odsłon i kraje. Ostatnio widać duży ruch z Azji czy Australii, ale niezmiennie wysoko są Stany Zjednoczone – wyjaśnia.

Nie zawsze są to wyłącznie Polacy za granicą.


– Różnie bywa – dodaje z uśmiechem.

Jedno jest pewne. Lokalna historia z Inowrocławia trafiła daleko poza granice miasta, a nawet kraju.

Całość rozmowy zobaczycie w naszym materiale wideo tylko na KI24.info.

::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/ba6izRtN3l4"}

::news{"type":"see-also","item":"58620"}

::news{"type":"see-also","item":"58617"}

::news{"type":"see-also","item":"58611"}

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
0%