Zamknij
REKLAMA

Ich przyjacielem jest blues. Poznajcie Kujawską Grupę Bluesową

07:00, 13.06.2020 | #ZawszeNaCzasie
Skomentuj
REKLAMA

Trzech muzyków, trzy spojrzenia na świat, różne pomysły, jeden cel: czerpać radość z tworzenia i dzielić się nią z innymi. Tak w skrócie można napisać o Kujawskiej Grupie Bluesowej. Większość muzyków działających w projekcie pochodzi z Kujaw. Każdy z nich ma zamiłowanie do bluesa, a zespół jest podsumowaniem ich muzycznej pasji. Przewrotny jest też skrót nazwy grupy, czyli KGB.

Kujawską Grupę Bluesową tworzą: gitarzysta Karol Łada, harmonijkarz Michał Kunkel oraz klawiszowiec Krystian Wierzchowski. Ich pierwszy krążek to "Mój przyjaciel blues". W  czasie nagrań materiału na płytę nie było jednego utworu, który mogliby w szczególny sposób zaznaczyć jako wiodący, otwierający ją. Jednak każdy z osobna utożsamia się z innym numerem. Wybrali blues, gdyż dla muzyków biorących udział w tworzeniu płyty jest do gatunek bliski sercu. Według nich wyzwala on szczere emocje i potrafi przenieść nie tylko wykonawców, ale i słuchaczy w wyjątkowy świat.

- Większość pomysłów, realizacji pochodzi od Michała, który jako pierwszy wymarzył sobie nagranie płyty wspólnie z zaprzyjaźnionymi muzykami. I tak się stało. Muzycy zostali zaproszeni do wyjątkowego miejsca na mapie Inowrocławia, bardzo gościnnego, a zarazem klimatycznego Studia „i” Krzysztofa Walczaka. Krzysztof oprócz realizacji sesji nagraniowych zajął się miksem oraz masteringiem. To on czuwał nad rejestrowaniem każdej ścieżki i z anielskim spokojem oraz pasją stworzył finalnie ten wyjątkowy krążek - mówią członkowie KGB.

Przygotowania do powstania krążka rozpoczęły się dość banalnie. Teksty zostały odkopane z dna szuflady, „odkurzone” i do nich powstała muzyka. Później nastąpiło parę telefonów z zaproszeniami do sesji nagraniowej do osób, z którymi intuicyjnie widzieli świetną współpracę przy dopracowywaniu powstających utworów. To właśnie ich sposób grania, charakter brzmienia oraz podejście do tworzenia muzyki pasowały do koncepcji odpowiednich kompozycji.

- Wyjątkiem jest utwór „Oto jest”, który dzięki uprzejmości Lory Szafran znalazł się na płycie. Wokalistka zgodziła się na umieszczenie na płycie przekładu wyjątkowego utworu Leonarda Cohena, który pochodzi z jej repertuaru. Oczywiście otrzymała osobiście płytę KGB podczas sympatycznego spotkania przy okazji jej koncertu w Inowrocławiu. Na płycie został również wykorzystany tekst Jarosława Oźminy w utworze „Dokąd zmierzasz” - dodają.

Na płycie większość utworów, z wyjątkiem dwóch jest autorstwa Michała Kunkela. Dla muzyków największą inspiracją do napisania tekstów jest miłość, a w tym przypadku ta skierowana do bluesa, który od zawsze opisywał różne sytuacje z życia na całym świecie. Od poważnych, nostalgicznych tekstów o opuszczonych przyjaciołach, klimatach więziennych, po żartobliwy utwór o „ambitnej” muzyce jaką jest dla KGB muzyka disco polo. Głównie przejawia się tu nurt nostalgiczny z ukłonem w stronę żeglarzy.

Michał Kunkel

Z założenia KGB miało być tylko projektem stworzonym z serca dla samej przyjemności grania. Muzycy są  zaskoczeni pozytywnym odbiorem tej płyty i okazuje się, że ludzie oczekują nie tylko drugiej płyty, ale i koncertów na żywo. Wygląda na to, że zaraz po okresie kwarantanny wejdą do studia i zaczną przygotowania do skromnej trasy koncertowej.

Utwór "Pandemia", który stworzyli w warunkach domowych wywołał wiele pozytywnych emocji u odbiorców. Na pytanie, czy będzie więcej tego typu odpowiedzieli:

- Sami jesteśmy zaskoczeni, że w obecnych czasach muzykowanie doczekało się takiego oblicza. Najbardziej zaskakujące jest to, jak większość muzyków świetnie poradziła sobie w tych trudnych czasach pandemii. Każdy z nas siedząc w domu dogrywa swoje partie i montujemy to w całość. Na razie pomimo łagodzenia obostrzeń zachowujemy zimną krew i chcemy jeszcze chwilę przeczekać zanim zaczniemy bezpośrednio kontaktować się ze sobą. Ale już pojawiły się pierwsze pomysły, aby tak jak inni koledzy muzycy zorganizować koncert online lub coś w stylu performance - zagrać na Królówce.

Wszyscy członkowie Kujawskiej Grupy Bluesowej są pasjonatami muzyki, znają się i lubią. Różnorodność doświadczeń muzycznych każdego  z nich z osobna powoduje tą wyjątkowość podczas tworzenia. Nie zawsze początkowy zamysł utworu jest finalnym. Każdy dokłada do utworu swój kawałek serca, co powoduje ewoluowanie utworu od zamysłu po finalną wersję. Czasem na sam koniec wracają do początku powstawania utworu, aby porównać sobie, w którą stronę to wszystko poszło.

Karol Łada

Michał, Karol i Krystian mają swoich ulubionych muzyków bluesowych. Wśród nich jest m.in. muzyczna czołówka wywodząca się z USA oraz Wielkiej Brytanii. Część wykonawców można było usłyszeć na legendarnym festiwalu Rawa Blues w katowickim Spodku,a także na festiwalu muzyki bluesowej Jimiway Blues Festival w Ostrowie Wielkopolskim.

Zespół jest otwarty na propozycje i bardzo chętnie ugości muzyków, którzy mają ochotę z nimi zagrać bluesa. Jak podkreślają nie mają zbyt wygórowanych fantazji jeśli chodzi o współpracę z innymi miłośnikami bluesa.

- Nie spodziewaliśmy się takiego odbioru i zaangażowania znajomych muzyków, którzy wyszli z propozycjami użyczenia swoich dźwięków przy kolejnej płycie. Zadziwiające jest to, że sytuacja prawie wymyka się spod kontroli i sięga już o wiele dalej niż granice Inowrocławia. Szykuje się bardzo ciekawy klimat na drugi krążek - relacjonują.

Dla członków KGB najważniejsze jest aby granie z serca sprawiało im przez cały czas tyle radości, co dotychczas. Mieć pasję, to jest bardzo piękna sprawa, a przelanie swoich odczuć w dźwięki jest  dla nich szczególnie ważne.

- Jeżeli to wszystko jeszcze wpływa pozytywnie na słuchacza, dając mu odczuć nasze emocje, to już więcej wymarzyć się nie da. Chcemy, aby każdy z nas, jak i zarówno każdy ze słuchaczy, dał się ponieść tym dźwiękom i pozwolił sobie na chwilę zapomnienia o problemach dnia codziennego  - informują.

[ZT]16486[/ZT]

Nigdy nie nastawiają się na tworzenie utworu opowiadającego o konkretnej sytuacji, osobie. Czasami po prostu przychodzi taka chwila, kiedy pojawia się pragnienie wyrzucenia z siebie pewnych określonych emocji. Właśnie tak się stało w przypadku ich ostatniej muzycznej przygody, czyli utworu ”Pandemia”.

- Tak to już jest, że pojawia się nagle ta magiczna chwila, podczas której siada się i po prostu pisze. Jeśli chodzi o miejsce i warunki pisania nowego tekstu, to lista jest długa: czerwone światło na skrzyżowaniu, zacisze biura w pracy czy kolejka do kasy w markecie... Bywa zaskakująco - podkreślają.

Krystian Wierzchowski

Zapytani, jak najbliżsi reagują na muzyczną pasję i wspierają ich,  odpowiedzieli:

- Nasze żony są zdecydowanie najbardziej cierpliwymi oraz tolerancyjnymi kobietami. Staramy się pogodzić nasz świat muzyczny, wszystkie organizowane próby, pasję tworzenia muzyki z życiem rodzinnym. Nie zawsze oczywiście da się to zrobić. Nawet w ciągu dnia myślami zamiast z rodziną jesteśmy już na próbie:Czy nas wspierają? Zdecydowanie tak. Najważniejsze, że każdy z nas to robi z pasją i nasze rodziny to widzą i rozumieją. Ten błysk w oczach, ten klimat, atmosfera... Gorzej bywa jak już chcemy zakupić instrumenty. Wśród muzyków krąży już legenda która mówi, że „żaden muzyk swojej żonie nie poda właściwej ceny, za którą zakupił instrument”. Jak to w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Mamy nadzieję, że po tym wywiadzie nie zaczną przeglądać faktur w domowych papierzyskach.

Natomiast żaden z członków rodzin muzyków KGB nie brał udziały w tworzeniu utworów od strony muzycznej. Wyjątkiem jest Krystian, który został zaproszony przez teścia Michała do udziału w realizacji pierwszej płyty i już tak pozostał przez zasiedzenie. Do płyty  „Mój przyjaciel blues” powstał piękny obraz namalowany przez córkę Michała Annę Wierzchowską, który zarazem został wykorzystany na okładkę krążka. Zajmuje honorowe miejsce na ścianie, pomijając fakt, że już paru znajomych dość intensywnie przebijało się w propozycjach, aby nabyć to wyjątkowe dzieło.

W KGB nie ma wywierania presji na jednego muzyka, aby przynosił gotowe numery. Są zespołem otwartym na propozycje tekstów, czy muzyki. To co dany autor ma w głowie, nie zawsze jest efektem końcowym, więc każdy z nich dogrywa to, co mu podpowiada serce. Tak z czasem ich samych zaskakuje ewolucja danego utworu.

- W najbliższym czasie wchodzimy do studia nie tylko w celu ogrania materiału, ale żeby rozpocząć też składanie nowych utworów. Po cichu możemy zdradzić, że planujemy wydanie kolejnego krążka. Kto wie, czy nie będzie nosił nazwy” Pandemia”, w związku z ostatnim okresem dość płodnym w pisanie tekstów oraz tworzenia pomysłów drogą mailową.Bardzo przychylnie do naszej kolejnej fantazji odnosi się nasz realizator Krzysztof Walczak, który już przyklasnął na ten pomysł i z niecierpliwością czeka na pierwsze dźwięki w Studio „i”. Czas pokaże, czy jeszcze w tym roku zawita kolejna płyta. Na razie planujemy dotrzymać obietnic i pojawić się w paru miejscach z koncertowaniem na żywo. To jeszcze nie czas na oddział geriatryczny, to czas na dobrego rasowego bluesa w  naszym wykonaniu - podsumowują członkowie Kujawskiej Grupy Bluesowej.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA