Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Ostatnie Piastowskie wybory

10:10, 25.09.2018 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Niedawno w telewizji niepublicznej debatowano ciekawie na temat współczesnego pojmowania historii. W gronie humanistów (naukowiec – pisarz – podróżnik – ksiądz) przechylano się raczej ku tezie, iż zależy nam bardziej na intersubiektywnej formie pamięci, a nie na obiektywnym odtworzeniu zdarzeń. Również w lokalnym kalejdoskopie postaci – wykutych z kamienia, wykadrowanych na afiszach przedwyborczych, wywyższonych na piedestałach – wcale nienajważniejszy jest slogan PRAWDA. Słowem wytrychem staje się BILANS.

Mural z Konradowicem prawie gotowy, ale do felietonu zainspiruje on innym razem. Postacie lokalnego średniowiecza zastygają w popkulturowych ujęciach, przeznacza im się trochę większy fragment komiksu. Książki oczywiście też powstają – w ostatnich kilku latach napisano na temat praojców całkiem sporo (duża w tym zasługa m.in. prof. Błażeja Śliwińskiego z UMK), ale po pierwsze jest to literatura znawców dla znawców (podobnie jest np. ze sprawozdaniami archeologicznymi), po drugie w szkołach nie ma – nad czym trzeba ubolewać niestety – miejsca na edukację regionalną, po trzecie cena książki – np. o Konradowicu - jest zaporowa (50 zł za małą publikację w formacie A5). Cóż, potrzeba autorytetów silna, ale drążenie i promowanie prawdy o nich zbyt skromne lub zawężone do spotkań wzajemnych adoratorów. Wizualny i skrótowy przekaz – czytaj: postawienie pomnika znanej postaci (czyli innej formy reklamowego, ale trochę bardziej patetycznego standu - <>) ma zrealizować idee regionalnej polityki historycznej.

Jedną z postaci, której biografia z pewnością rozsadza krótkie kamienne dossier wbite w pomnik jest Władysław Biały. O ile wspomniany w poprzednim felietonie najbardziej znany wywodzący się z Inowrocławia pisarz to Zenon Kosidowski, o tyle Władysław Biały to najczęściej pojawiający się w literaturze – też związany z kujawską przestrzenią – bohater. Trudno zliczyć artykuły naukowe mu poświęcone, w 2017 roku monograficznie ujął księcia z Gniewkowa wspomniany Błażej Śliwiński. W literaturze pięknej są trzy książki, w których Biały jest główną postacią (Magnuszewskiego, Kościelskiego i samego Kraszewskiego); w annalistyce i kronikarstwie poświęcają mu miejsce czterej dziejopisarze (Janko z Czarnkowa, annalista toruński, Długosz i niemiecki Detmar). W dziedzinie malarstwa na uwagę zasługuje przechowywany w muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego obraz Jana Matejki pt.: „Biały w Dijon”. Porównania z innymi słynnymi bohaterami literackimi, np. Don Kichotem czy Lancelotem wcale nie są bezpodstawne. Odsłonięty na gniewkowskim rynku pomnik księcia – ostatniego kujawskiego Piasta znajduje ciekawą analogię w … kościele św. Benigna we Francji. Na umieszczonej tam płycie nagrobnej widnieje również herb Kujaw.

[ZT]10403[/ZT]

Rozmach i epickość postaci są imponujące. Musiał posiadać niezwykłą charyzmę – zjednywał sobie cesarzy, królów, opatów, nawet papieży (a także antypapieża Klemensa VII, potrafił przy tym wykorzystywać konflikty na najwyższych szczeblach). Przy tak silnie zarysowanej osobowości zyskał rzecz jasna wielu wrogów – także wśród wyżej wymienionych grup. Znał języki obce, odwiedził najważniejsze dwory w Europie, miał wpływowych znajomych po każdej stronie politycznej barykady – liczyli się z nim królowie polscy, książęta burgundzcy, dobrym znajomym był wielki mistrz krzyżacki w Malborku. Choć nieroztropnie stracił księstwo gniewkowskie (najpierw, po śmierci żony zastawił je za 1000 florenów Kazimierzowi Wielkiemu, potem sprzedał za 10000 florenów Ludwikowi Andegaweńskiemu) z pewnością zasłynął jako dobry administrator lokalnego księstewka, którego struktura administracyjna była podobno mniejszą wersją wawelskiej. Co ciekawe, przez dłuższy czas stolicą tego księstwa nie było Gniewkowo, ale Szarlej. Pozostałości twierdzy wciąż są widoczne na terenie poligonu wojskowego na Ostrowie Krzyckim. Biały wydawał tam ważne dokumenty – osiem z nich, z podpisem piastowskiego księcia zachowało się do dziś. Był jednocześnie obywatelem Europy – jego zdolności dyplomatyczne zawstydziłyby niejednego współczesnego konserwatywnego i polonocentrycznego polityka – decydenta. Podróżował do Jerozolimy, Italii, Węgier, gościł w Pradze, na dworach niemieckich, razem z krzyżakami wyprawił się na misję chrystianizacyjną na Litwę. Odwiedzał papieża w Awinionie, dwukrotnie dostępował godności opata we francuskich klasztorach, w jednym z nich został nawet opatem-gubernatorem.

W czasie wypraw do Polski (głównie w celu odzyskania księstwa gniewkowskiego, ale także wzywany przez - pełnych nadziei koronacyjnych - Wielkopolan) był w stanie w ciągu dwóch dni odbić Gniewkowo, Inowrocław, twierdzę w Szarleju i Złotorię (bez armii!). Z tej ostatniej uczynił twierdzę najsilniejszą' pomagali mu przy tym rycerze z innych krajów.. Ponieważ Ludwik Andegaweński (z którym – podobnie jak z Kazimierzem Wielkim – łączyły Białego więzy krwi) zaniepokoił się ambicjami księcia kujawskiego w kwestii aspiracji do tronu Polski, Władysław Biały musiał walczyć z wojskami królewskimi. W kryzysowym momencie, wiedząc, że siły są nierówne, wezwał na honorowy pojedynek Bartosza z Wezenborga – który był przed Zawiszą Czarnym najsłynniejszym polskim rycerzem. Władysław Biały został dotkliwie ranny, ale fakt, że poważył się na taką walkę, świadczy zarówno o donkiszoterii jak i iście homeryckim heroizmie.

Literatura lubuje się w takich postaciach nie tylko dlatego, że mają jedynie cnoty rycerskie. Fascynuje złożoność i kontrastowość osobowości – podobnie jak u Kmicica. Ta Sienkiewiczowska postać blednie jednak w zestawieniu z panem zamku w Szarleju. Trzeba pamiętać, że Gniewkowo, które wystawiło Białemu pomnik, zostało przez księcia nie tylko sprzedane, ale i – w czasie wypraw bojowych na Kujawy – spalone. To samo chciał książę zrobić z Inowrocławiem, w szybkim odwecie zdołał jedynie zniszczyć zewnętrzne mury i bramy miasta. W walce z Polakami – kiedy bronił Złotorii – korzystał m.in. z pomocy krzyżaków. W 1375 roku regularnie łupił przedmieścia ważniejszych kujawskich miast. Fenomenem politycznym (zapewne też lobbystycznym) jest fakt, że mimo przegranej uzyskał jeszcze od króla pieniądze za resztę księstwa, co umożliwiło mu kolejną podróż.

Bohater czy zdrajca? Spektrum cech rozpostarło się od cech szatańskich – poprzez talenty polityczne – aż do świętości. Jaki bilans? Trudno uchwycić proporcje,co jak ironia losu wybrzmiało w czasie odsłonięcia pomnika, gdy głowa księcia okazała się za duża. Fascynuje nie tyle historyczna poprawność, co intrygująca wielokierunkowo osobowość. Zdecydowanie jedna z ciekawszych w dziejach naszej części Kujaw.

Pod koniec życia – niczym Kandyd po podróży - osiadł ostatni kujawski Piast w ciepłym francuskim domu z ogrodem. Wcześniej zdążył zbudować własną legendę wśród zakonników w Dijon. Zmarł w Stassburgu w 1388 roku. W tym roku mija od jego śmierci 630 lat.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ki24.info | Prawa zastrzeżone