Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Słony sezon

09:07, 23.07.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Świadomość, że funkcjonuje się w imperium znaków (wykorzystując tytuł książki Barthesa), buduje stopniowo obsesję interpretowania każdej linii, analogii, kontekstów, słów, bryły znaczenia. Jeśli jednak dostrzega się, wchodząc do galerii handlowej, kulturową patynę dziewięciu tysięcy lat, nie można nie sformułować kilku refleksji. Do rzeczy.

Gra słów w kolejnym zdaniu nie jest przypadkowa. W Galerii Solnej nie trzeba już słono płacić, gdyż trwa sezon z napisem „Sale”. Anglicy określają comiesięczną pensję słowem „salary” – źródłosłów wspomnianego „sale” jest ten sam – dotyczy cen oczywiście, ale drążąc kopalnię znaczeń dotrzemy do faktu, że żołnierzom rzymskim wypłacano czasami żołd w określonej ilości soli. „Białe złoto” miało siłę wytworzenia określonego typu kultury, rozciągnięcia na całą Europę szlaków handlowych, jak i wywołania wojen. Każdy chciał przedłużać termin spożycia żywności. Do niedawna za jedną z najstarszych warzelni w Europie uznawano tę, której ślady (6000 lat p.n.e.) znaleziono w  Baryczy. Każdy z  archeologów wie też, co oznacza termin „kultura halsztacka” – dotyczy ona znalezisk w austriackim miasteczku Hallstatt, gdzie do dziś zwiedzić można kopalnię soli, która działała już siedem tysięcy lat temu. Przy okazji: z „wyprzedażą” kojarzy się wiele austriackich nazw miejscowości – np. Salzburg. Na Kujawach, w Małopolsce i w Wielkopolsce na sól ludność łużycka natrafiła w pierwszym tysiącleciu p.n.e. Każde z miejsc, które miało szczęście posiadać dostęp do soli, mogło liczyć na bogactwo. Ośrodki, centra naszej – polskiej kultury – w sporej mierze zostały wyznaczone właśnie przez „białe złoto”.

[ZT]13258[/ZT]

Inowrocław – jak wiadomo – dwa razy rozwija się i dwa razy upada – w zależności od możliwości solnego handlu. Warzelnia soli obok „Ruiny” zapoczątkowuje rozwój miasta jednak późniejsze przeniesienie królewskich regaliów do  Małopolski oznacza dla nas spadek w solnej lidze. Odrodzenie w połowie XIX wieku (słonego) interesu (dzięki wkopaniu się 111,5 m w inowrocławską glebę) otwiera czas gwałtownego przemysłowego i kulturowego przyspieszenia; w 1875 otwarte zostaje uzdrowisko, ale niebezpieczeństwa eksploatacji kopalni (które rozpoczynają się już na początku XX wieku – chodzi o zapadliska) doprowadzają w 1986 do zalania naszego największego naturalnego skarbu. W 2011 roku, dziesięć lat po  oddaniu do  użytku tężni w  Solankach, dr Józef Bednarczyk z UAM natrafia podczas badań archeologicznych w pobliżu dzisiejszej Galerii Solnej na ślady tężni o wiele starszych (bagatela, o prawie 2000 lat!) – funkcjonujących między II a IV wiekiem naszej ery. Tuż przy galerii istniało duże centrum mieszkalno-wytwórczo-handlowe (30 domów!) z  własną tężnią (najstarszą w Europie!) do odparowywania solanki, świątyniami, miejscami kultu, cmentarzyskiem i warsztatami. Badania przeprowadzono potem między 2 kwietnia a 15 lipca 2012 roku – dokładnie w miejscu, gdzie stoi dziś Galeria Solna. Realizował je Krzysztof Starzyński. Stanowisko nr 59 oznaczone zostało już w  1968 roku, kiedy badania powierzchniowe prowadziła tu Ekspedycja Kujawska IP UAM. Powtórzono je w 1976 roku – określono wówczas kolejne dwa stanowiska (100 i 101) ze znaleziskami139. Tylko na stanowisku 101 (a więc bezpośrednio pod Galerią Solną) odkryto 2408 obiektów – większość związanych z kulturą przeworską, a więc tą samą, o której pisaliśmy przy okazji odkryć przy III LO. Przed tysiącleciami właśnie tu – na terenie między dzisiejszymi dużymi miejscami handlowymi – prężnie działało centrum Kujaw. Ten fakt – świadczący o istnieniu jakiejś zbiorowej, zakonserwowanej w solnych oparach nad miastem – intuicji, wiedzy, przestrzennego archetypu i  mitu, tworzy klamrę, lokalny pryzmat filtrujący wpływ Rzymian, Celtów, Słowian oraz pierwszych inowrocławian. Instrukcji odbudowy tężni po  dwóch tysiącleciach nikt nie spisał, a dźwięk wiedzy – ustnie być może przekazywany – już dawno temu przysypała warstwa ziemi, którą mijamy, idąc po zakupy. Więc jak to możliwe? Próbuję to ująć zza szyb osiedla Solno, ale trzeba się chyba przenieść w stronę Słonego Rowu – starożytnego centrum dzisiejszego Rąbina. Właśnie. Koncept architektoniczny Galerii Solnej może być interpretowany w  kontekście przywołanych powyżej historii – skośne filary fasady mallu nawiązują do  konstrukcji tężni, wnętrze budynku w  wielu miejscach podkreśla związek z solnymi komorami. Nie marketingowy koncept jest jednak ciekawy. Rzecz w tym, że od prawie dwóch tysięcy lat podświadomie funkcjonują tu te same prawa; zmieniła się jedynie powierzchowna forma zachowań społecznych – dominacja sakralności typowa dla społeczeństw tradycyjnych przykryta została współczesnym konsumpcjonizmem. Mówiąc wprost: powstała quasi-religijna przestrzeń – dzisiejsza świątynia handlu (określenie Ritzera). W to samo miejsce i w towarzystwie powtarzalnych znaków – odnoszących się do soli – powrócił zmodyfikowany kult i handel wołający o trochę innego konsumenta-pielgrzyma. Standardy świata konsumpcji wpłynęły jedynie na modyfikację technologii i nominałów. Zakup „soli ziemi” współczesnego świata – marketingowo spreparowanych rzeczy, pozwala na chwilową uciechę ułudy przynależności do grupy kultu. Świetnie określił to mój ulubiony Eliade: człowiek, chcąc, nie chcąc, jest dziedzicem przeszłości – w takim sensie, że bezwiednie „zdradza ślady zachowań człowieka religijnego sprzed wieków”.

[ZT]13089[/ZT]

Miejsce handlu i  pracy współwystępuje z  miejscem obrzędu. Czas sakralnych gestów zamieniony został na sezony obniżek i promocji z okazji określonych świąt, wszystko w towarzystwie sklepowo-kościelnego chóru muzyki relaksacyjnej i czeladników – ministrantów zapraszających do miejsc obróbki towaru, witających może nie chlebem i solą, ale innym przedmiotem degustacji. Dodajmy – na ścianach brak zegarów, obrzędy (letnie wyprzedaże) odbywają się in illo tempore. Okazja dla archeologa sensu. Zanim dotrze się do soli tej ziemi (lub zanim w najgorszym wypadku z nagłego humanistycznego olśnienia przemieni w  słup soli), trzeba sporo czasu poświęcić na odparowywanie. Jest szansa – ciepło, wakacje, paleniska. Nadmiar soli może też zaszkodzić

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

mieszkaniecmieszkaniec

3 1

A jaka szkoda że ewentualny "Biskupin" w Inowrocławiu przykrył beton, glazura i materiały użyte do budowy tego GeeSu. Ktoś nie ma nosa (choć w rzeczywistości ma duży) do takich kur historii znoszących złote jaja. Za chwilę zniknie pod betonem sąsiednie pole na którym wyrośnie nowy market. Jaką historię kończył włodarz ze jakoś jej nie szanuje? 21:08, 23.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

małymały

0 0

Tam prócz śladu na ziemi i kilku skorup nic nie było. 21:17, 25.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone