Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Szekspir na alei oleandrów

07:00, 07.04.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Pytaj się starego wieku i dowiaduj się pilnie pamięci ojców.

Księga Hioba

Jako pierwszy na świecie napisał szkice literackie na temat Joyce'a, wtedy, kiedy w kręgach literackich określano autora "Ullissesa" za zbyt nieprzystępnego. Był wybitnym europejskim szekspirologiem, profesorem dwóch uczelni; napisał pierwszą polską biografię mistrza ze Stratfordu. Zakochał się w inowrocławiance. Związał się z jej miastem. Dobrze poznał jego historię i charakter.

Zacytowane w motcie słowa młody Stanisław Helsztyński usłyszał od księdza w Gostyniu, który pokazywał mu kości przodków i stare księgi. Zapamiętał wówczas i pozostał wierny zasadzie spisywania wszystkich ważnych myśli na wzór średniowiecznych kronikarzy. Jego nauczyciel zaś z gimnazjum wprowadził go w świat Szekspira. Helsztyński - tak naprawdę Stanisław Skorupko - pochodził z chłopów, ale podobnie jak wcześniej Kasprowicz, wziętą z roli pracowitość przekuł na pasję artystyczną i naukową. Przybyszewski nie wyobrażał sobie, aby kto inny mógł opisywać jego życie i twórczość. Spektrum zainteresowań Helsztyńskiego stanowiło niewiarygodną syntezę poezji rodem z kujawskiej wsi i najwybitniejszych pisarzy Europy. Dzielił się tymi pasjami jako profesor dwóch uniwersytetów - w Warszawie i we Wrocławiu. Miał niezwykłą zdolność wplatania w naukową narrację błyskotliwej anegdoty, jak wówczas gdy pisał o miłosnych dramatach wspomnianego Przybyszewskiego.

Inowrocławiowi (ale również żonie Janinie) poświęcił uznany szekspirolog tomik wierszy zatytułowany "Sonety inowrocławskie". W sylabotonicznych układach wersów zawarł pisarz obraz Inowrocławia początku lat trzydziestych XX wieku. W otwierającym trzynastozgłoskowcu zatytułowanym "Wizja miasta" Helsztyński przywołuje piastowską przeszłość grodu. Wyraźna jest skłonność pisarza do wywoływania wielozmysłowej recepcji - łączą się na niebie inowrocławskim dźwięki dzwonów z nieistniejących już dziś kościołów św. Zofii i św. Jakuba, światło i śpiewy ewokują jakąś odświętną atmosferę - zapewne związaną z wizytą królowej.

Znawca Szekspira zdecydowanie dał się porwać wyobrażonym dziejom miasta - podwoił percepcję, zajrzał w puste miejsca po niegdysiejszych wydarzeniach, wypełnił treścią napowietrzne formy odciśnięte przez historię. Zdarza się to z pewnością każdemu, kto chodzi po mieście w taki sposób, że ono samo staje się celem spaceru. Pisze Helsztyński:

Piastowski gród mię kręgiem czarodziejskim spowił,

początki swe w mej myśli jak w zwierciadle wznowił,

chodzę i lat tysiąca znów przeżywam dzieło.

Niekiedy zdarza się autorowi "Zmierzchu Popielidów" (kiedyś lektury szkolnej) ożywić kamienie. Ujmujący jest opis północnej ściany kościoła NMP.:

Od wrót północnych krzyki słychać, wrzask i jęki,

och, jak krzyż i cheruby grożą czartom-zbójcom!

Co się tam wydarza! Zająknęło się misterium odgrywanej od prawie tysiąca lat psychomachii. Zapewne z podobnym emocjonalnym i zmysłowym zaangażowaniem odbierali tę grę symboli średniowieczni mieszkańcy Inowrocławia.

Sporo miejsca poświęca Helsztyński Solankom. Dzieje się tak zarówno we wspomnianym zbiorze sonetów, ale także w książce "Dobranoc, miły książę. Ludzie, prace, wspomnienia." Znajduje się tam rozdział zatytułowany "Reunion w Solankach, czyli Inowrocław 1919-1969". Na trzydziestu dwóch stronach Helsztyński odtwarza swoje doświadczenie Inowrocławia.

[ZT]12053[/ZT]

Pracując jako nauczyciel w Toruniu, związał się szekspirolog z młodszą od siebie Aleksandrą Janiną Polską - inowrocławianką. Dzięki niej, od 1921 roku bywał w Inowrocławiu bardzo często. W "Ruinie" w 1925 roku odbył się ślub. Choć pracował naukowo w Warszawie, tam robił doktorat, był w Inowrocławiu w każdy weekend i jak sam przyznaje - poznał miasto od tej właśnie - weekendowej - strony. Wspomina też, że "Warszawa jechała nie do Ciechocinka, ale do Inowrocławia". Sopot przyciągał jedynie hazardem. Ta sama wyobraźnia, która znajdzie poetycką ramę w "Sonetach...", w tekście prozatorskim wyładowuje się mnóstwem detali - jakże cennych przy oglądzie z dużej odległości czasowej. Piękna aleja oleandrów i róż prowadzi do Domu Kolejarza (nieistniejącego dziś sanatorium przy Narutowicza); tam - w sali balowej - wdzięczą się dźwięki fletni i jazzu. W centrum miasta inteligenta ze stolicy przyciąga Ogród Wiedeński (za kamienicami na przeciw dzisiejszego Urzędu Gminy). Z Zenonem Kopciem Helsztyński dyskutuje o strukturze kamieni w "Ruinie". Warto wspomnieć, że zasłużony nauczyciel "Kaspra" mieszkał później w narożnym budynku między Narutowicza i Staszica - było to działające, właśnie w czasach pierwszych wizyt Helsztyńskiego w mieście, konserwatorium muzyczne. Do dziś zachowały się na budynku płaskorzeźby przedstawiające Beethovena i Bacha. Helsztyński wchodzi do nieodległej od szkoły muzycznej synagogi i poświęca jej sonet "Bóżnica" przypominający trochę rozmach Mickiewicza w "Sonetach krymskich". Inowrocławska synagoga ma coś z "justyniańskiej Sofii, z sanctum Salomona/ z kasztelu średnowiecza.". Tekst "Reunion w Solankach" stanowi ciekawe uzupełnienie sonetów. Helsztyński, opisując synagogę dodaje też, że była ona pusta, rzadko przebywali tam Żydzi, stanowiła na pewno symbol zamożności. Od tematu synagogi - dosłownie i w przenośni - blisko Helsztyńskiemu do tematu lóż masońskich. Znawca Szekspira wyraźnie podkreśla ich antynarodowy charakter. Interesującą postacią wydaje mu się Leopold Levy; podaje Helsztyńskie ciekawą wersję śmierci bogatego i znaczącego dla Inowrocławia Żyda. Według podsłuchanej relacji Levy został aresztowany w sali na przeciw kina "Słońce" (a więc w sali balowej hotelu Bast), a potem torturowany był i zmarł w koszarach przy Dworcowej.

Helsztyński wiąże się jeszcze mocniej z Inowrocławiem gdy przychodzi tu na świat jego syn - Przemysław. Wspomnienie to stanowi w "Reunion w Solankach" asumpt do przeglądu galerii inowrocławskich osobowości. Robi to Helsztyński wnikliwie - zaczyna od wymieniania poetów chłopskich, Potem opisuje środowisko lekarzy (Helsztyński znał się dobrze z dr. Ludwikiem Błażkiem), następnie prawników, nauczycieli (posiadających ten sam prestiż co prawnicy i lekarze). Przybliża też sylwetki kobiet - działaczek społecznych, kupców, ziemian i artystów.

W czasie wojny Stanisław Helsztyński zaangażowany był w działalność konspiracyjną i nadal zajmował się aktywnością pedagogiczną - organizował tajne nauczanie. Tuż po wojnie rozpoczął budowanie systemu szkół w okręgu szczecińskim. Wciąż przyjeżdżał jednak do rodzinnego miasta żony. Niestety czasy świetności Inowrocławia minęły. Literaturoznawca zauważył: "Lokalne zainteresowania regionalne ustąpiły miejsca syntetycznemu ujęciu dziejów Polski".

Ważne są te ostatnie słowa - centralizowanie kultury, poddawanie jej dyktatowi Warszawy (często bardzo określonej politycznie) jest niekorzystne dla kultury regionu. Ostatnie lata życia Helsztyński spędził, wspominając jedynie Inowrocław z daleka. Wraz z żoną - inowrocławianką - pochowani zostali na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Gdyby ktoś był akurat w Warszawie, niech trzynastego kwietnia, w dzień urodzin badacza lub czternastego kwietnia - w rocznicę śmierci, położy na grobie różę z Solanek.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

JaruJaru

1 0

Bardzo ciekawy tekst. Jest w Inie ulica Helsztyńskiego? 11:46, 07.04.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Nie ma...Nie ma...

0 1

... są za to rozmaitych świętoszków... 12:52, 07.04.2019


RZWwaRZWwa

0 0

Numer miejsca na cmentarzu

Cmentarz Wojskowy - Powązki
kwatera C (A/27) 22:18, 07.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ObserwatorObserwator

2 0

Bardzo interesujący tekst. 23:35, 07.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

małymały

1 0

Czy Pan znał prof. Zenona Kopcia ja tak uczył mnie j.polskiego w "kasprze" a dr. Błażek był lekarzem zakładowym "na kolei" potem w starym szpitalu na oddziale wewnętrznym II. Dawne dobre czasy bo czasami prof. przypominał tego z "Szatana z siódmej klasy". 23:54, 07.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone