Zamknij
REKLAMA

Smocze łodzie to specjalność tego żołnierza

11.12, 24.09.2021 Mirosław Amonowicz
Skomentuj Fot. nadesłana
REKLAMA

Na co dzień jest dowódcą plutonu ogniowego w 82. batalionie lekkiej piechoty w Inowrocławiu. Poza tym ppor. Jarosław Wengierski od dziecka trenuje sporty wodne, w których odnosi liczne sukcesy. Ostatnie lata to starty w zawodach smoczych łodzi, które stają się coraz bardziej popularne w kraju i na świecie. 

[FOTORELACJA]2849[/FOTORELACJA]

Zapraszamy na krótką rozmowę z ppor. Wengierskim.

- Kiedy rozpocząłeś przygodę ze sportami wodnymi?
- Moja przygoda zaczęła się już w 5 klasie szkoły podstawowej. Pewien trener przyszedł na lekcje wychowania fizycznego i zaprosił na trening do klubu Astoria Bydgoszcz. Bardzo mi się spodobało, chociaż na początku nie było. Trudność sprawiało m.in. utrzymanie równowagi na wywrotnej łodzi.  W ten sposób zacząłem swoją przygodę z kajakarstwem klasycznym, a dokładnie pływałem na kanadyjce (taka łódź do pływania na kolanie).

- Jakie osiągnięcia masz do tej pory? 
- Jeżeli chodzi o samo kajakarstwo klasyczne, to z najważniejszych osiągnięć byłem 4 krotnym mistrzem Polski, 3 krotnym wicemistrzem i raz udało się zdobyć brązowy medal w okresie juniorskim w kategoriach C1, C2 i C4. Dało mi to łącznie 8 medali mistrzostw Polski. Jeżeli chodzi o zawody międzynarodowe, to w kategorii C2 zdobyłem brązowy medal na międzynarodowych zawodach w Bochum w Niemczech. Za czasów juniorskich byłem również objęty szkoleniem kadry narodowej. W przypadku smoczych łodzi największe do tej pory sukcesy to sześciokrotne mistrzostwo Polski i zwycięstwo na międzynarodowych zawodach w Czechach, które wywalczyliśmy 19 września.

- Jak to się stało, że z kajaka trafiłeś do smoczej łodzi?
- Po zakończeniu kariery w kajakarstwie zapisałem się na studiach do sekcji trójboju siłowego, w którym to również udało mi się zdobyć złoty medal mistrzostw Polski w kategorii uczelni niepublicznych. Nie do końca czułem się spełniony sportowo, bo nadal brakowało adrenaliny startowej, którą czułem za każdym razem w kajakarstwie. Przede wszystkim tęskniłem jednak za kontaktem z wodą, która pokochałem już w dzieciństwie. Wśród moich znajomych było wielu byłych kajakarzy. Pojawił się wspólny pomysł rozpoczęcia treningów smoczych łodzi. W 2017 zaczęła się przygoda ze „smokami” jako podsekcja w bydgoskiej Zawiszy. Aktualnie startuje w barwach AZS WSG Bydgoszcz, który daje duże możliwości rozwijania się i przede wszystkim realizacji treningów zarówno na Brdzie, jak i na siłowni. 

- Skąd się wzięła nazwa smocze łodzie? 
- Każda łódź na dziobie ma głowę, a na tyle ogon smoka. Jeżeli chodzi o genezę, to sport ten pochodzi z południowej Azji, a dokładnie z Chin. Początki smoczych łodzi sięgają kilku tysięcy lat wstecz. Co roku w Chinach na brzegach rzeki Jangcy, u progu pory gorącej, kiedy to ludność trapiły susze i epidemie, odbywały się obrzędy przebudzenia śpiącego dotąd boga – smoka. W ten sposób powstał ten piękny sport – wyścigi smoczych łodzi. Ich początek w Polsce to rok 1997. 

- Zawodowa służba wojskowa i sport wyczynowy. Jak udaje Ci się to pogodzić? 
- Treningi odbywają się w godzinach wieczornych, więc bez problemu udaje mi się kilka razy w tygodniu zrobić trening na rzece Brda lub na bydgoskim Brdyujściu. W dodatku każdy poranny rozruch fizyczny na batalionie wykorzystuję w 100 %. Naprzemiennie staram się wykonywać treningi biegowe i siłowe, co umożliwia mi ciągły rozwój i budowanie formy sportowej. 

- Jakie są cechy wspólne służby wojskowej i uprawiania sportu? 
- Uważam, że każdy żołnierz powinien wykazywać się wysoką sprawnością fizyczną. W szczególności każdy dowódca, który jest przykładem dla swoich żołnierzy. Służbę wojskową i uprawianie sportu łączy wiele rzeczy. Sport kształtuje nie tylko sylwetkę, ale i również siłę charakteru. Służba wojskowa nie jest łatwa, ale uprawianie sportu wyrabia w nas takie cechy charakteru jak pewność siebie, czy zdolność do ustalania i realizowania zakładanych celów. Sport  nauczył mnie, że bez ciężkiej pracy nie można osiągnąć pożądanych efektów . 

- Jakie plany na przyszłość związane ze służbą i cele sportowe? 
- Hmm... ciężko mówić o przyszłości, przede mną jeszcze wiele lat służby. Moim marzeniem jest na pewno zostanie oficerem starszym i wyjazd na misję tak, żeby być spełnionym jako dowódca. Jeżeli chodzi o cele sportowe, to na nieszczęście w tym roku zostały odwołane mistrzostwa świata, które były planowane nad poznańską Maltą. Mam nadzieję, że jeżeli tylko zdrowie pozwoli, uda się w przyszłości zakwalifikować na kolejne Mistrzostwa Świata i walczyć o jak najwyższe lokaty.

- Co jest kluczem do sukcesu? 
- Kluczem do sukcesu jest mieć wyznaczony cel i uparcie do niego dążyć, przy tym bardzo ciężko pracując. Nie można zważać na przeszkody i ciężkie momenty, tylko ciągle realizować zakładany plan i iść do przodu. 

- Czego możemy Ci życzyć?
- Możecie mi życzyć dużo zdrowia, bo uważam, że zdrowie jest najważniejsze. Zresztą w zdrowym ciele zdrowy duch i przede wszystkim żołnierskiego szczęścia.

[ZT]22134[/ZT]

[CGK]3954[/CGK]

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%