Zamknij
REKLAMA

OLIWKOWSKI: Czas schowany w kościele

11:26, 19.05.2019 | #ZawszeNaCzasie
REKLAMA
Skomentuj

Archeolog z inowrocławskiego muzeum – Marcin Woźniak – ma umiejętność poruszenia rzeczywistości wokół znieruchomiałego znaku. Okrążenie wnętrza fary, z kilkoma przystankami przy zabytkach sztuki,wytworzyło arcyciekawą symulację przeszłości.

Zadaniem muzeum jest nie tylko przechowywanie i eksponowanie eksponatów połączone ze ścieraniem kurzu z gablot. Powinno ono również zabierać w podróż, ukazywać pewną dynamikę znaków; uderzać w klawiaturę w różnych tonacjach, a nie tylko pokazywać fortepian. Miasto to przecież stężony w epokę wir tekstów. Każdy punkt, każdy eksponat jest jak litera. Dopiero ułożone w narrację nadają sens. Wspomniany Marcin Woźniak dobrze opanował tę gramatykę śladów przeszłości. Świetnie rozwiesza nici tkaniny. Widać zarys dziejów. Słychać świadomość położenia akordu.

Kościół pw. św. Mikołaja jest najstarszym muzeum na tych ziemiach. Ma kilka warstw. I nie chodzi tu o nakładające się architektoniczne alfabety ścian świątyni – zazębianie konturów okien, negatywy dawnych kaplic, koniektury fragmentów naw. Idzie raczej o fakt, iż od około 1820 roku wnętrze świątyni przejęło zabytki z likwidowanego kościoła franciszkanów. Ostatni gwardian klasztoru – Kajetan Kisielewski – dołożył starań, aby przetransportować wyposażenie ważnej dla Kujaw świątyni do fary. Prawie dokładnie dwieście lat temu, między domami w centrum miasta rozlegał się turkot kół wozów wiozących precjoza sakralne, fragmenty ołtarzy, rzeźby, obrazy, epitafia i inne cenne eksponaty z nobliwego kościoła, który właśnie ulegał – jak i cały klasztor – kasacie. W farze zdeponowano świadectwa głównie barokowego ducha miasta, bowiem kościół franciszkański z godnie z tym nurtem artystycznym zdążył się przeobrazić. Ustawione na nowo ołtarze nadały wnętrzu kościoła Mikołaja ciemną tonację, rozpisały między filarami jakąś melancholijną wanitatywność i podległość greckiemu Chronosowi, który pojawił się nad barokowym epitafium w północnej części kościoła. Jednym z ważniejszych barokowych obiektów jest ołtarz św. Antoniego.

[ZT]12529[/ZT]

Co ciekawe, pod zasuwą ukrywał się eksponowany dziś obraz ukazujący świętego na prawdopodobnie włoskim tle. Ciekawostką, o której wspomniał archeolog jest fakt, iż obraz posiadał dużo nakłuć świadczących o wielu zawieszonych na nim wotach ofiarnych. Obraz musiał być więc w kościele franciszkanów otoczony szczególnym kultem. W przeniesionych barokowych zabytkach sporo też symboliki wskazującej na zagrożenie morowym powietrzem – inowrocławianie żyli w ciągłym strachu przed chorobami zakaźnymi. Oto wyłania się obraz: W półmroku potęgowanym ciemnymi ołtarzami zbierają się przed obrazem św. Antoniego nasi ancestorzy i basem słów modlitwy (również zapisanymi na ołtarzach) wypełniają wnętrze świątyni. Słowa odbijają się od manierystycznych kolumn, wędrują między wersami epitafium rodziny Zbożów-Radojewskich, krążą nad pucułowatymi puttami, proszą o wsparcie namalowaną na obrazie Matki Boskiej Różańcowej postać króla Polski – Władysława IV, wywołują litość i trwogę – katharsis nad chrzcielnicą, w której będzie zanurzona głowa Jana Kasprowicza. W końcu tłumią się w materiałach ornatów – wykonanych z noszonych przez okoliczną szlachtę pasów słuckich.

Ze starych – jeszcze gotyckich – elementów wyposażenia od początku znajdujących się w farze pozostał niezwykły krucyfiks. Przebywał we wnętrzu nawet wtedy, gdy kościół bliski był stanu ruiny. Możliwe, że ptaki robiły sobie na nim gniazda, wskazują na to ślady zniszczeń. Historia zabytku wywołuje skojarzenie ze sceną „Popiołu i diamentu” Wajdy, gdy Maciek i Krystyna rozmawiają przy krucyfiksie z zniszczonym kościele. Zabytek pochodzący z XIV wieku jest diamentem w sakralnej sztuce polskiej. Nie wiadomo, kiedy zaginął krzyż, na którym zawieszona była postać. Marcin Woźniak sugeruje, iż kształt wyciągniętych ramion - których układ przypomina literę Y – wskazuje na mistyczny symbol krzyża w kształcie „drzewa życia”.

Oczywiście kościół przechowuje w sobie pamięć wielu innych ważnych wydarzeń – od obecności Królowej Jadwigi (choć to niepewne) począwszy, na ukrywaniu pod posadzką zakrystii relikwii św. Wojciecha w czasie drugiej wojny światowej skończywszy.

Po dzisiejszym spotkaniu w ramach Nocy Muzeów najbardziej kusi jednak przeprowadzenie dla uczniów szkoły średniej lekcji o epoce kontrastów w światłocieniach Inowrocławskiej kultury.

(#ZawszeNaCzasie)

Nauczyciel języka polskiego w III LO, animator kultury, perkusista. Prowadzi w Inowrocławiu dyskusyjne kluby filmowe, współorganizuje Niebieski Bieg Świadomości. Fascynat prozy Stanisława Lema (doktorat na UAM w Poznaniu) oraz średniowiecznej historii regionu (m.in. projekt Terra Incognita – wokół inowrocławskich grodzisk).

Łukasz Oliwkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ki24.info | Prawa zastrzeżone