Zamknij
KI24.INFO:

Co za emocje w Łodzi! Noteć z wygraną u lidera

Tomasz Mierzwa Tomasz Mierzwa 22:01, 10.01.2026

Co za emocje w Łodzi! Noteć z wygraną u lidera

To nie był mecz dla ludzi o słabych nerwach. KSK Qemetica Noteć dokonała wielkiej rzeczy i wygrała w Łodzi 84:82. Do rozstrzygnięcia spotkania potrzeba było aż dwóch dogrywek, ale ostatecznie to biało-niebiescy wychodzą z tego pojedynku zwycięsko.

Do meczu w Łodzi biało-niebiescy przystępowali już bez Cama Hamiltona, ale za to z Luką Mitroviciem. W pierwszej piątce wybiegli: Damian Ciesielski, Dylan Frye, Radosław Trubacz, Szymon Sobiech i Sebastian Rompa.

Początek spotkania był bardzo dobry dla KSK Qemetica Noteci. Podobnie jak w Kołobrzegu inowrocławianie potrzebowali zaledwie paru sekund żeby otworzyć swoje konto punktowe. Ponownie zrobił to Sebastian Rompa. Podopieczni trenera Krzysztofa Szubargi ciężko pracowali w obronie utrudniając życie rywalom. Dało to dobre otwarcie i wynik 10:2 po 2 i pół minutach gry. Rywale od razu rzucili się do odrabiania strat. Po udanej akcji Marcela Ponitki, który od początku był dobrze dysponowany, na tablicy świetlnej widniał wynik 9:12. Odpowiedź przyszła ze strony Dylana Frye’a, który z dużego dystansu trafił do kosza. Na 4 minuty przed końcem kwarty nastąpił debiut nowego nabytku, czyli Luki Mitrovicia. Serb szybko chciał zaznaczyć swoją obecność na parkiecie, jednak jego pierwszy rzut okazał się niecelny. Cały czas utrzymywało się prowadzenie Noteci. Na półtora minuty przed końcem 1. kwarty Mitrović po raz pierwszy w barwach naszego klubu trafił do kosza. Tym samym było 20:10 na korzyść inowrocławian. Ostatnie słowo w tej części meczu należało do Aleksandra Lewandowskiego, który trafił zza łuku w bardzo trudnej sytuacji niemal równo z syreną końcową.

Druga kwarta rozpoczęła się od strat i błędów z obu stron. 2 minuty minęły zanim któraś z drużyn skutecznie zakończyła swoje posiadanie. Złą passę przełamał Piotr Lis, który trafił zza łuku i ponownie Noteć miała 10 punktów więcej niż rywale. Szybko przyszła odpowiedź ze strony ŁKS-u, ale nie zmieniło to faktu, że obie drużyny nie były dobrze dysponowane w ofensywie. Wiele akcji kończyło się niepowodzeniem, zatem cały czas prowadziła ekipa z Inowrocławia. Łodzianie starali się odrobić straty, jednak różnica oscylowała wokół pułapu 5-7 „oczek”. Sytuacja ulegała zmianie po upływie 5 i pół minuty 2. kwarty. Gospodarze zaczęli odrabiać straty. Zaliczyli serię 5:0 i doprowadzili do wyniku 27:29. Po ponad 2 minutach bez punktu do kosza trafił Sebastian Rompa. Wynik był już „na styku” i zapowiadało się, że w każdej chwili może dojść do remisu. Stało się tak na minutę i 40 sekund przed końcem 1. połowy. Podopieczni trenera Krzysztofa Szubargi nie pozwolili rywalom wyjść na prowadzenie. Piotr Lis ponownie celnie rzucił z dystansu i na przerwę obie drużyny zeszły do szatni przy wyniku 33:36.

Wejście w tę część meczu nie należało do udanych dla biało-niebieskich. Kolejne akcje kończyły się niepowodzeniem. Inowrocławianie nie mogli przełamać złej passy w ofensywie. Korzystali na tym gospodarze. Dzięki trafieniom Ponitki i Collinsa ŁKS po raz pierwszy w tym meczu wyszedł na prowadzenie po upływie niemal 23 minut. Sekundy płynęły, a na koncie Noteci w tej kwarcie nadal widniało zero po stronie zdobytych punktów. Niemoc przełamał Szymon Sobiech po 4 minutach 3. kwarty. To był lepszy okres dla łodzian, którzy krok po kroku budowali coraz większą przewagę. Ich dobra obrona nie pozwalała naszym zawodnikom na za wiele, czego efektem był coraz lepszy wynik dla ŁKS-u. Dzięki serii 6:0 było 48:40. Uprzedzając fakty było to najwyższe prowadzenie łodzian. Pierwszy raz w tym meczu Noteć znalazła się w tak trudnym położeniu. Rezultat i słaba w tej kwarcie postawa w ataku nie podłamały biało-niebieskich. Po czasie, który wziął trener Szubarga ruszyli do odrabiania strat. Szybko im się ta sztuka udała. W niecałe dwie minuty zdobyli 8 punktów i doprowadzili do remisu 48:48. Nie zamierzali się zatrzymywać i po akcji 2+1 w wykonaniu Michała Grzesiaka Noteć wyszła na prowadzenie 51:48 i zwieńczyła serię 11:0. Taki rezultat widniał na tablicy świetlnej przed ostatnią częścią regulaminowego czasu gry.

Swój dobry okres Michał Grzesiak kontynuował także na początku 4. kwarty, który był autorem pierwszych punktów dla naszego zespołu w tej części spotkania. Rywale mieli swoje problemy w ataku i próbowali różnych sposobów, jednak piłka nadal nie znajdowała drogi do kosza. Dopiero po 3 i pół minutach wykorzystali swoje posiadanie. To na pewno nie był najlepszy mecz jeśli chodzi o skuteczność w ofensywie po obu stronach, ale jedno jest pewne – emocji nie brakowało. Wynik oscylował wokół remisu i trudno było przewidzieć jak potoczą się losy tej rywalizacji. Na nieco ponad 5 minut przed końcem ŁKS po raz kolejny doprowadził do remisu. W odpowiedzi Luka Mitrović trafił bardzo ważną „trójkę”. Następnie zaliczył asystę przy trafieniu zza łuku Alana Czujkowskiego, dzięki któremu Noteć prowadziła 62:57. Po raz kolejny w tym meczu jedna z drużyn była w stanie ponownie doprowadzić do remisu. Na 3 minuty przed końcem było 62:62. Emocje sięgały zenitu. Musieliśmy radzić sobie także bez Dylana Frye’a, który popełnił 5. faul. ŁKS w końcówce zaczął przechylać szalę zwycięstwa. Najpierw doprowadzili do remisu, a następnie udało im się wyjść na prowadzenie 67:65. Noteć nie wykorzystała swojego posiadania, ale na nasze szczęście Sebastian Rompa zablokował rywala. Pozostało 14 sekund. Luka Mitrović dwukrotne próbował trafić zza łuku i dać drużynie zwycięstwo. Niestety każda z tych prób kończyła się niepowodzeniem. Wówczas przytomność pod koszem zachował Alan Czujkowski i niemal w ostatniej chwili dobił rzut i doprowadził do remisu i dogrywki.

Czekały nas kolejne emocje. Skuteczność w ataku nadal pozostawiała wiele do życzenia, ale przebieg meczu cały czas przykuwał uwagę. Darrell Harris dał Noteci prowadzenie. Podwyższył je Alan Czujkowski, który świetnie radził sobie w decydujących fragmentach meczu. Łodzianie mieli ponownie problemy w ataku i dopiero na półtora minuty przed końcem dogrywki zdobyli pierwsze punkty w dogrywce. Jak już się przełamali to na dobre. Do tego stopnia, że na 27 sekund przed końcem doprowadzili do remisu 73:73. Biało-niebiescy mieli prawie 24 sekundy na przeprowadzenie akcji. Długo piłkę trzymał Luka Mitrović. Serb w końcu ruszył w stronę kosza, jednak przeciwnik dotknął piłkę nogą. Noteć na 2 sekundy przed końcem wznawiała grę z boku. W trudnej sytuacji rzucał Radosław Trubacz, jednak nie trafił. Kibice byli świadkami kolejnej dogrywki.

W drugiej części odważnie do ataku ruszyła drużyna z Inowrocławia. Kolejni zawodnicy ŁKS-u pudłowali zza łuku, co wykorzystywali biało-niebiescy. Zaliczyli serię 7:0, co dało rezultat 80:73. Do końca pozostawało ponad 3 minuty. Jak już pokazały poprzednie fragmenty spotkania niczego nie można było być pewnym do końca. Aleksander Lewandowski trafił zza łuku, a chwilę później wykorzystał jeden rzut wolny. Doprowadził do wyniku 77:80. W tak ważnym momencie przełamał się Radosław Trubacz. Nasz zawodnik do tej pory zza łuku nie trafił ani razu, a próbował 5 razy. W tym momencie, jednak piłka wpadła do kosza i Noteć miała 6 punktów więcej. Nadzieje rozpalił jeszcze Marcel Ponitka, który zdobył „trójkę”. Następnie dwukrotnie z linii rzutów wolnych celnie rzucał Chauncey Collins. Na 15 sekund przed końcem było 82:83. Radosław Trubacz był faulowany i stanął na linii rzutów wolnych. Trafił jednego i ŁKS miał nadal szansę żeby wygrać. Łodzianie mieli 9 sekund żeby rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Collins ruszył pod kosz chcąc doprowadzić do dogrywki. Amerykanin spudłował i Noteć mogła świętować wygraną 84:82. Zarówno Alan Czujkowski (15 punktów i 11 zbiórek jak i Darrell Harris (14 punktów i 12 zbiórek) zanotował double double.

Punktacja:
ŁKS Coolpack:
Ponitka 32, Lewandowski 19, Collins 12, Szymański 10, Keller 5, Motylewski 4, Maćkowiak 0, Kulon 0, Sewioł 0, Antypow 0, Urban 0

KSK Qemetica Noteć: Czujkowski 15, Harris 14, Mitrović 12, Frye 8, Ciesielski 7, Rompa 7, Grzesiak 6, Lis 6, Sobiech 5, Trubacz 4

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
0%