Zamknij
KI24.INFO:
Zdjęcie ilustracyjne/Canva

Antropolog: nawet niewierzący w przesądy w piątek trzynastego zachowują się inaczej (wywiad)

PAP 08:17, 13.02.2026

Nawet niewierzący w przesądy w piątek trzynastego zachowują się inaczej

W 2026 r. czekają nas trzy piątki z datą trzynastego. Jest to maksymalna możliwa liczba takich dni w jednym roku kalendarzowym. Wypadają one 13 lutego, 13 marca i 13 listopada. O fenomenie tej pechowej daty PAP rozmawiała z dr. Łukaszem Sochackim z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

PAP: Trzy piątki trzynastego w jednym roku to dla jednych żart kulturowy, a dla innych realne źródło niepokoju. Skąd wzięło się przekonanie, że piątek trzynastego jest złym dniem?

Dr Łukasz Sochacki: Nie istnieje coś takiego, jak uniwersalny, naturalny pech przypisany liczbom czy dniom tygodnia. Takie znaczenia zawsze są wytworem kultury. W tym przypadku mówimy o bardzo konkretnym kontekście – europejskim, a precyzyjniej – chrześcijańskim.

To, co dziś traktujemy jako odwieczną tradycję, jest w istocie wynikiem długiego procesu kulturowego, interpretacji symboli i ich wzmacniania przez opowieści, religię, a później także przez media.

PAP: Dlaczego piątek wzbudza nieufność?

Ł.S.: W chrześcijaństwie piątek jest dniem szczególnym – męki i śmierci Jezusa Chrystusa. To dzień postu, wyrzeczenia i zakazów. A wszędzie tam, gdzie pojawia się zakaz i ograniczenie, pojawia się też niepewność: coś może się udać albo nie.

W kulturze ludowej piątek był dniem, w którym unikano ważnych decyzji, podpisywania umów czy podejmowania ryzyka. Z jednej strony mamy silne odniesienie symboliczne – wydarzenia pasyjne, a z drugiej bardzo praktyczny wymiar codzienności – dzień niepewny, wymagający ostrożności.

PAP: A dlaczego akurat liczba trzynaście stała się symbolem chaosu?

Ł.S.: Trzynastka jest problematyczna, bo przekracza porządek. W kulturze chrześcijańskiej liczba dwanaście symbolizuje pełnię i harmonię: mamy 12 apostołów, 12 miesięcy, 12 pokoleń Izraela, 12 bram Nowego Jeruzalem. Trzynaście to o jedno za dużo.

W antropologii mówimy, że to liczba liminalna – stojąca na granicy porządku i chaosu. Nie jest zła sama w sobie, ale wprowadza nieprzewidywalność, a ta zawsze budzi lęk.

PAP: Ten motyw nadmiaru pojawia się też w ostatniej wieczerzy.

Ł.S.: Tak, przy stole zasiadało trzynaście osób, a Judasz – w tradycji utożsamiany z tą nadmiarową postacią – okazał się zdrajcą. Co ciekawe, z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej Judasz jest figurą absolutnie niezbędną: bez zdrady nie byłoby ukrzyżowania, a bez ukrzyżowania – zbawienia.

W kulturze ludowej działa on jak klasyczny trickster, postać z pogranicza światów, która rozszczelnia rzeczywistość i uruchamia transformację. To bardzo stary, uniwersalny motyw kulturowy.

PAP: Jednak piątek i trzynastka funkcjonowały długo osobno.

Ł.S.: Zdecydowanie tak. Przez całe średniowiecze piątek był dniem podejrzanym, a trzynastka – liczbą nadmiaru. Ich połączenie w jeden superpechowy symbol to wynalazek stosunkowo nowy, z przełomu XIX i XX w.

Ogromną rolę odegrały media i kultura masowa. Pomogła m.in. bestsellerowa powieść Thomasa W. LawsonaFriday the Thirteenth” z 1907 r. Od tego momentu mit zaczął się sam napędzać.

PAP: Czy Kościół jakoś wzmacniał ten mit?

Ł.S.: Paradoksalnie tak, choć oficjalnie chrześcijaństwo dystansuje się od przesądów i myślenia magicznego. Przykładem jest choćby piątek, 13 października 1307 r. Król Filip IV Piękny kazał wtedy aresztować templariuszy. To wydarzenie historyczne idealnie podkleiło się pod istniejącą strukturę symbolicznego myślenia.

PAP: Czy podobne mechanizmy działają także poza kręgiem kultury chrześcijańskiej?

Ł.S.: Jak najbardziej. Każda kultura ma swoje piątki trzynastego, choć pod inną postacią. W Azji Wschodniej – w Chinach, Japonii czy Korei – pechową liczbą jest czwórka, ponieważ jej wymowa jest niemal taka sama, jak słowa śmierć.

Skutki tego myślenia są bardzo konkretne. W wielu szpitalach i hotelach nie ma czwartego piętra, w samolotach brakuje miejsca numer cztery, a numery telefonów czy mieszkań zawierające czwórkę są tańsze i trudniejsze do sprzedaży. Pokazuje to, że przesądy nie są tylko folklorem, ale realnie wpływają na architekturę, ekonomię i codzienne decyzje.

We Włoszech podobną rolę pełni liczba 17, zwłaszcza w piątek, a w Grecji – wtorek trzynastego, kojarzony z dniem Marsa i upadkiem Konstantynopola. Zmieniają się liczby i dni, ale mechanizm pozostaje ten sam.

PAP: A przesądy dnia codziennego, czerwone ubrania, unikanie drabin, łapanie się za guzik?

Ł.S.: To strategie oswajania chaosu. Przesądy działają jak kulturowe pakiety bezpieczeństwa. Narzucają ostrożność, spowalniają działania, skłaniają do uważności. Co ważne, działają grupowo. Nawet osoby, które deklarują, że nie wierzą w przesądy, często w piątek trzynastego zachowują się inaczej.

PAP: Psychologia mówi tu o błędzie potwierdzenia.

Ł.S.: Dokładnie. Jeśli stłuczka wydarzy się we wtorek, dwudziestego pierwszego, szybko o niej zapomnimy. Jeśli w piątek, trzynastego, data zostanie w pamięci na zawsze.

Badania, m.in. skandynawskie, pokazują, że tego dnia bywa mniej wypadków, bo ludzie są ostrożniejsi. To dobry przykład samospełniającej się przepowiedni.

PAP: A gdzie w tym wszystkim miejsce na wątek ewolucyjny?

Ł.S.: Z perspektywy ewolucyjnej przesądy można traktować jako zbiorowy mechanizm ostrożności. W momentach uznanych za niebezpieczne grupa zwalnia, unika ryzyka, trzyma się razem. To zwiększało przeżywalność, nawet jeśli pierwotne wyjaśnienie zagrożenia było symboliczne.

Nie chodzi o to, że wierzymy jako jednostki, lecz o to, że cała społeczność w danym dniu zachowuje się inaczej. Mózg, działając emocjonalnie, wybiera prostą zasadę: uważaj albo giń.

PAP: Czyli przesądy nie są czymś, co powinniśmy wyplenić?

Ł.S.: Absolutnie nie. Mit nie jest synonimem fałszu. Przesądy odpowiadają na pytania, na które nauka nie potrafi odpowiedzieć: o sens, o radzenie sobie z niepewnością, o nasze miejsce w świecie.

Pytanie o piątek trzynastego nie jest pytaniem naukowym, lecz egzystencjalnym. A na takie pytania kultura zawsze będzie tworzyć swoje odpowiedzi niezależnie od tego, jak nowoczesny stanie się świat.

Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

mir/ joz/

::news{"type":"see-also","item":"56939"}

::event{"type":"portrait","item":"5442"}

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
0%